poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Bibelotowe puzderko znów DIY

Co się dzieje?! Ja się pytam, co się dzieje?! Zbudził mnie szczęk zamykanego zamka - to wychodził mój ojciec z [świętej pamięci :C] rowerem. Podekscytowana myślą, że w piwnicy czeka na mnie nowy wehikuł ogarnęłam się pobieżnie i pobiegłam do piwnicy. Ku memu rozczarowaniu nie znalazłam roweru. Eh... Następnie zaczęłam się nudzić, by w końcu wylądować w wannie. Oparzenie delikatnie widać, ale nie boli. Zrobiłam obiad. I nic. Nuda. Co by tu porobić. Stanęło na tym ,że zaczęłam sobie szukać filmików na YouTube i to właśnie one magicznie mnie natchnęły.
Kiedy wróciłam znad morza przytargałam ze sobą dwa blaszane pojemniczki po dropsach. Pomyślałam sobie, że przygarnę je i wykorzystam jako (potrzebne mi ostatnimi czasy) pudełeczka na biżuterię. Wszystko fajnie, ale jedno [z zimowym nadrukiem] nie podobało mi się wizualnie. Trochę spray'u z lakier
em samochodowym, kawałek starej firanki i proszę bardzo...

Za kiepską obróbkę przepraszam. Photoshop to dla mnie czarna magia -,-. Trochę ten końcowy efekt mnie śmieszy. Wyszła bardziej panterka niż barokowy wzór ^^. Ale co tam! Mi osobiście bardzo się podoba.
Kokardkowym tworem pochwalę się, kiedy zdobędę odpowiednią przypinkę, która jest niezbędna do pełnej stylizacji mojego portfela. Jestem zaskoczona moim nagłym, nieplanowanym i zaskakującym przypływem 'artystyczne' energii.
Lęcę oglądać moje dramy i spać, bo jutro (niestety) wstaję o 9:00.
Do następnego kokardnięcia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz