wtorek, 18 sierpnia 2009

Kokardkowa-japońska prasówka

Dziś właściwie niczego specjalnego nie dokonałam (może poza otworzeniem w pidżamie i szlafroku, z maścią na twarzy drzwi Pana z UPS). A nie! Odkryłam, że UPS wprowadził mundurki dla dostarczycieli! Trochę brzydkie, khaki koszula z naszywką UPS i spodnie na kant. Prawie jak leśniczy, albo kadeci jacyś, czy harcerze...
Nareszcie mam rower! Co prawda nie jest taki jaki chciałam, ale jest sprawny. W związku z tym, iż mi się nie podoba nie będę się bawiła w przemalowywanie go i upiększanie. Niech zostani taki jaki jest. Mam nadzieje, że nasza współpraca będzie owocna i bezkonfliktowa. Niestety tak dawno nie używałam swojego roweru, że gdzieś podziałam kłódkę i nie mogę go zabierać na miasto, gdyż nie mogę go bez obaw zostawić. Wiem, że gdyby ktoś chciał ukraść rower,to ta blokada większych przeszkód dla sekatora nie stanowi,ale to dla mojego spokoju umysłowego xP.
W związku z tym, iż stałam się mobilna postanawiam z dniem jutrzejszym wyruszyć na lumpexy! Nastawiam się raczej negatywnie, gdyż ja i moi znajomi zauważyliśmy, że od dłuższego czasu wygrzebać coś fajnego w rozsądnej cenie to praktycznie coś graniczącego z cudem.
Jako że ostatnio się rozleniwiłam oto co kokardkowego wygrzebałam z japońskiego Vogue i jeszcze jednego pisemka. Niestety zauważyłam, że kokardkowy szał się kończy, a przynajmniej przeżuca się na torebki :(.
No nic, ja kończę.
Do następnego kokardunie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz