sobota, 22 sierpnia 2009

Laurka i zapomniane pogaduchy


We wtorek dostałam zaproszenie na urodziny koleżanki. Wyjątkowo byłam uradowana i zdecydowana, by jechać (mieszka z mieście oddalonym ok. 20km). Wszystko pięknie, plan dostania się do niej był opracowany, ale rodzinne sprawy nagle przybrały niefajny obrót i zdecydowałam, że nie moge rodziców opuścić. Na szczęście dziś wszystko jest w porządku i jadę wieczorem do Alicji (solenizantki). Prezent kleciłam całe wczorajsze przedpołudnie.
Skromna własnoręcznie robiona-malowana laurka i wódka-to cały mój prezent. Niestety fundusze nie pozwalają mi na nic lepszego. Ciekawa jestem jak jej się kartka spodoba...Zobaczymy.
Nie wiem czemu, ale nagle mnie wkurzyła warstwa kurzu (która nie pamiętam kiedy ostatnio ścierałam) i postanowiłam nadrobić sprzątaniowe zaległości. Przy okazji znalazłam dwie czyste płyty, których szukałam ;].
Wczoraj zaś siedząc na koniu zaczął wydzwaniać do mnie jakiś nieznany numer. Okazało się, że to moja koleżanka z którą nie spotykamy się zbyt często. Było wino, było piwo, papieroski i dziewczyny, z którymi nie gadałam lata świetlne. Miło było się tak wygadać i posłuchać co u nich. na całe szczęście i ku mojej radości u wszystkich powoli do przodu :).
No nic, ide grzebać w szafie za jakimiś szmatkami na dzisiejszy wieczór.
Do następnego kokardnięcia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz