środa, 26 sierpnia 2009

Obiecana DIY kokardka-broszka

Cóżm... Miała być Wawka i Wielokulturowe Warszawskie Street Party 2009, a będzie siedzenie w domu. Niby carpe diem, ale jeszcze nadarzy się okazja na jakiś wyjazd. Najsmutniej jest mi z powodu kolegi, z którym miałam jechać. Własciwie oboje bardzo chcielismy jeszcze w sierpniu gdzieś wybyć, ale co robić. Czasami w życiu trzeba sobie czegoś odmówić. Mam nadzieję, że z nastepnego wyjazdu wrócę szczęśliwa jak nigdy [co pewnie się nie stanie, ale... xP]
Jutro koniecznie niezbędny jest mi dzień bez komputera! Znowu zaczynam przesiadywać cały dzień przed monitorem i w dzień muszę się zdrzemnąć ze zmęczenia -,-.
Właśnie jestem w trakcie klecenia kuferko-puszki na kosmetyki. Co z tego wyjdzie, jeszcze nie wiem. Wiem jedno, jeśli wyjdzie coś znośnie ładnego pochwalę sie, jesli nie,to pewnie wyląduje w koszu.
Broszka powstawała w sumie 3 godziny. Najwięcej oczywiście zajęło mi wymyslenie strategii od czego zacząć. Sporo energii straciłam też na wzmacnianiu konstrukcji, co by się nie rozpadła. I tak nie uniknęłam wypadnięcia kryształku z metalowej podstawki i pół imprezy łaziłam bez broszki. Teraz oczko skleiłam i błyskotka czeka na kolejną okazję do założenia ;). Ciekawe czy tym razem wytrzyma.
Pędzę kończyć sprejowanie, bo już późno!
Do następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz