wtorek, 25 sierpnia 2009

Urodzinowe party i różowe kokardki

Byłam, wypiłam i pozostawiłam po sobie ślady w klubie -,='. Czyli było ciężko, bo strułam się alkoholem przeokropnie. Ale moje regeneracyjne możliwości są niesamowite i po 5 h snu znów byłam na nogach cała i zdrowa. Z całej tej mojej 'choroby' najlepsze jest tylko jedno: nikt (poza solenizantką i koleżanką która wytrwała razem z nami) mnie tam nie znał xD. He he. Wstydu nie było, ale mam nauczkę, że z Alą pić alkoholu nie mogę! Zawsze kończy się to ciężko -,-. Za ciężko.
No to teraz mój strój. Zdecydowałam się założyć tunikę, legginsy i różową hand made broszkę, której bliższe real foto pokaże innym razem. Z racji tego, iż ogólnie całość prezentowała się ironicznie postanowiłam dodać do tego czarno-fioletowe paznokcie, kolczyki krzyże i czarne baleriny haftowane z cekinami. Dla przełamania zabrałam brązową torbę, która była w stanie pomieścić cały mój imprezowy majdan.
Ogólnie czułam się bardzo dobrze w tym stroju i tak sobie myślę, że taki styl odpowiada mi najbardziej. Może jest trochę karykaturalny, czy smutny, ale ja czuje się w nim najswobodniej i najmniej niedopasowana. Mam wiele pomysłów na ciuchy, które wzbogaciły by moją szafę, jednak brak funduszy każe mi trzymać wyobraźnie na wodzy i korzystać z tego, co mogę znaleźć w swojej szafie teraz.
Jutro czeka na mnie parę spraw do załatwienia na mieście, więc znikam.
Do następnego kokardunie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz