Przyznaję, wczoraj (a właściwie dzisiaj) położyłam się spać całkiem późno. Myślałam, że zbudzę się rześka ok.12 i wszystko będzie cacy. Jakże złudne to były myśli...10.30 miauczenie i dotyk kociej łapy zbudziły mnie i czar prysnął/prysł. Eh...Wybaczam tą pobudkę, bo dzięki niej zdążyłam ogarnąć się na południową herbatkę ze znajomymi.
Ciężko się zastanawiam czy kupić sobie naszyjnik-gadżet z jednej z moich ulubionych mang. Niby tylko 50zł z przesyłką, ale

w życiu na żywo go nie widziałam... Zapewne to jakiś chiński kicz :P ale na oryginał Vivienne Westwood na dzień dzisiejszy mnie nie stać :c. Niestety chęć posiadania tego bubelka chodzi za mną od kilku tygodni i nie mija...Jeśli do końca tygodnia uda mi się przeżyć za 40zł, to zamawiam. A niech stracę! Będę miała najwyżej brzydkiego kurzołapa za 50zł, ale za to z ładnej mangi :P.
Przeglądając japońskie gazetki, a dokładnie Kerę znalazłam zdjęcie ślicznego różowego płaszczyka. Przypomina całkiem ubranie bohaterki 'Honey&Clover' ^^. Hehe. Coraz mniej kokardkowych ciuszków w prasie :C. Może na zimę znowu japońskie magazyny zaleje kokardkowa fala :F? Oby.
No nic. Do następnego.
sese udalo sie :P
OdpowiedzUsuńPierwszy komentarz na tym blogu ^^ haha
OdpowiedzUsuńmoge codziennie dodawac jeden :P
OdpowiedzUsuń