piątek, 25 września 2009

Kokardkowy wernisaż

Dzień wczorajszy można określić jako słodko-gorzki. Z jednej strony sukces Badeczki (koleżanki), z drugiej pożegnanie z Dziewczynami i chłopakami też xP.
Oczywiście wszystko odkładałam na ostatnią chwilę i 3 razy przed wyjściem się przebierałam. Już jakiś tydzień? temu wymyśliłam strój na tą okazję. Jednocześnie myślałam, że będzie chłodniej. Dlatego zrezygnowałam z zaplanowanej góry na rzecz starej (chciało by sie powiedzieć jak świat, ale tak nie jest :P) bluzki w militarnym stylu z bufkami. Na to czarny żakiet. Do tego spódnica z podwyższonym stanem z kokardką na przodzie. Wyszło żałobnie, więc dołożyłam do tego fioletowe rajstopki, kolczyki perełki i brązową torbę (wolałabym czarną, ale nie pomieściłaby wszystkich rzeczy, których potrzebowałam).
Dziewczyny jak jeden mąż chore, bądź zachorzałe. Wystawa...myślę, że się udała, chociaż nie tej sesji się spodziewałam, ale podobno ma się pojawić już za miesiąc :).
Kupiłam też lustro 8". Okrągłe (a tak chciałam prostokątne ^^'), proste i pasujące do wszystkiego.
Do następnego

1 komentarz: