sobota, 12 września 2009

Lenistwo niekontrolowane?


Cóż,poza wielkimi, owocnymi zakupami na wielką emigrację i brakiem weny dopadł mnie leń. Leń tak ogromny, że przerażający. Tylko mi zimno i spać. Miałam iść na ślub znajomych - nie chciało mi się. Miałam obmyślony strój, życzenia ('wszystkiego dobrego') i łóżko wypuścić mnie nie chciało. Nawet nie próbowałam się bronić.
Z ustalonego w poniedziałek I Spotkania Antagonistycznego nie zrezygnowałam. Nie powiem, miałam w głowie dwie wersje przebrania. Mojego niezdecydowania nie miał kto zwalczyć. Jedna duszyczka pomogła mi i zagłosowała na dark image.
Paznokcie w kolorze midnight plum (dwie warstwy daja niemalże efekt czerni) pasowały do szaliczka w fioletową panterkę. Czarne jazzówki, legginsy imitujące ciemnoszare jeansy, prosty i czarny t-shirt z guziczkami na ramionach, stara wysłużona marynarka i płaszczyk.
Dla podkreślenia mroku xD wybrałam kolczyki krzyże i ostatnio moją ulubioną obrączkę z oczkiem.
Idąc na spotkanie mijałam ludzi w krótkich spodenkach, na krótki rękaw, ogólnie całkiem letnio. Patrzyli na mnie jak na dziwoląga. Okutana szaliczkiem i w płaszczu (co prawda rozpiętym) czułam się w sam raz. Zimno mi przestrasznie! w porównaniu do innych. Martwi mnie to...co będzie za pare tygodni, kiedy przyjdą prawdziwe jesienne chłody :C? Juz teraz drżę o swoją skórę. Trzeba się zaopatrzyć juz teraz w kolejny sweterek! Nie ma co.
Do następnego zmarznięcia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz