Wczoraj wybraliśmy się wszyscy na imprezę integracyjną kierunku koleżanki z mieszkania. Spóźniliśmy się 9 minut i nikt już nie czekał. Spotkaliśmy dziewczynę, która też się spóźniła i ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś pubu. Trafiliśmy w jakieś dziwne miejsce. Dziwny człowiek zaczepiał nas, kiedy zostałyśmy w trójkę przy stoliku na jakąś godzinę. Oczywiście zwiał i już nie spojrzał, kiedy reszta wróciła ^^.
Na domówce na którą trafić mieliśmy na początku wyprawy było powiedzmy sympatycznie. Dobrze? Tak naprawdę, to trudno mi stwierdzić, nikogo (poza czterema osobami, które poznaję od poniedziałku) nie znałam. Chłopaki z tamtego lokalu całkiem mili i gościnni, straszne gaduły. Zwinęliśmy się po 24. Wracaliśmy pół godziny, a powinniśmy 15 minut :/. Weszliśmy w złą bramę i nadrabialiśmy ładnych kilka kilometrów. I tak cud, że w obcym mieście po 24 trafiliśmy nigdy wcześniej nie idąc tamtymi ulicami :D.
Będzie dobrze!
Do następnego.
PS.Zapomniałam dodać historyjki o tematyczny jajach. Więc lodówka w mieszkaniu była ustawiona na takie zimnienie, że moje jajka zamarzły ;]. Wylądowały bidaczki w koszu. Zjadłam jajecznicę bez jajek. Także...BEZ JAJ!
Jasne ze bedzie dobrze :* zobaczysz
OdpowiedzUsuńBacha, jesteś sławna, odwiedzają Cię ludzię z JuŁesEj :D
OdpowiedzUsuńHue hue. Celebritis xD
OdpowiedzUsuń