niedziela, 6 września 2009

Urodzinowe kokardki


W piątek z trójką dziewczyn wybrałyśmy się na niespodziankowe (z naszej strony) party. Samo dotarcie na miejsce przysporzyło nam mnóstwo śmiechu. Ja dla Natali (tak,przez jedno i) wybrałam szminkę w odcieniu burdelowa czerwień. Już w okresie kwiecień-czerwiec żyło w niej pragnienie posiadania takie pomadki. Teraz juz ma i jak sama twierdzi nawet gej jej się nie oprze. Może homoseksualiści lubią u kobiet czerwone usta? Kto wie.Do tego ukleciłam laurkę z jej ukochanym Williamem wewnątrz. Na opakowaniu prezentu zawiązałam śliczną kokardkę, z której byłam wielce dumna :P.
Do tego ubrałam się bardzo prosto i nieskomplikowanie, czyli tak jak lubię. Szyfonowa bluzka-narzutka z gigantycznie bufiastymi rękawami o szlafrokowym wiązaniu (to właśnie po zawiązaniu w stroju zaistniała kokardka). Czarny top na ramiączkach i proste jeansy. Pierścionek z H&M i kolczyki kupione dawno temu (moje mają srebrną i czarną kuleczkę).Dziewczyny chwaliły tą szyfonową bluzkę. Ja do końca nie jestem do niej przekonana. Kupiłam ją za grosze,tym tylko się pocieszam. Za to moja mama bardzo fajnie w niej wygląda. Może ja też?
Ogólnie Natali wielce się wzruszyła, gdyż myślała, że o niej zapomniałyśmy ^^'. Eh,nie to że sama przypominałam o jej urodzinach.
No nic, idę walczyc ze śpiączką.
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz