Dopadła mnie awaria, a właściwie awarie. Po pierwsze awaria komputera. Jestem odcięta od świata i rozpaczam :(. Wieczorem nie mam co robić. Zalegam całymi godzinami w łóżku. Może to i dobrze, bo dopadła mnie także awaria organizmu.
Od niedzieli ok. północy jestem chora. Raz jest lepiej, a raz gorzej. Jedno puszcza, drugie mocniej dokucza. Jestem na etapie osłabienia kataru, wzmocnienia bólu głowy i uczucia miażdżonej klatki piersiowej z suchym kaszlem.
Na zajęciach wysiedzieć w skupieniu nie mogę. Duszę się -,-. Ble.
Już za tydzień pierwsze dwa kolokwia ^^. Jedno może zaliczę, drugie... będzie ciężko.
Obrazeczków nie będzie. Nie mam siły i swojego komputera :(.
Do następnego...kiedyś tam.
czwartek, 22 października 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz