niedziela, 25 października 2009

Niedzielne spacery i niespodziewane ciepło

Zasnąć nie mogłam długo w nocy, a w południe miałam iść do koleżanki (sąsiadki Domu Muminków) oddać jej kartę pamięci. O 10.30 zadzwonił budzik. Nie chciało mi się wychodzić z łóżka, ale w kilka sekund zerwałam się. Wiedziałam, że dłuższe wahanie zaowocuje niedzielą w łóżku i przeprosinami do niedotrzymanej obietnicy zwrotu karty.
Zanim wpadłam do łazienki przez okno w kuchni zobaczyłam niesamowity widok. Słońce świeciło na całego, zero chmur, zero wiatru...Co było robić, po kąpieli zjadłam śniadanie i nawet się ucieszyłam, że nie będe musiała tych 25 minut maszerować w zimnie. Niestety przy konsumpcji śniadania (rosołu) uświadomiłam sobie, że obudziłam się o godzinę za wcześnie -,-. Zapomniałam o zmianie czasu.
Przytachałam komputer do kuchni i przy otwartym na oścież oknie zapijałam herbatkę z cytryną i słuchałam muzyki grzejąc twarz w promieniach wpadającego słońca. Miałam się uczyć...ale ten przepiękny dzień, jego nie można było zmarnować! Pierwsza myśl, to wycieczka nad jezioro. Moja współlokatorka myślała o tym samym.
Sms do Medyka Ja:Jak się czujesz? On:Wyspany Ja:Jedzmy nad jezioro! On:?kto Ja:Ale co kto,zabieraj dziewczyny i chłopaków,mamy autobus pod samo jezioro On:Ale o co chodzi? -i powiedzcie mi, że mężczyźni nie są głupi i niedomyślni -,-
Po tej czarującej rozmowie zadecydowałam wykonać telefon i wytłumaczyć mu niecny plan. Oczywiście milion argumentów na nie. Już byłam gotowa odpuścić, jednak współlokatorka przejęła słuchawkę i kontrolę nad tymi leniami i tak zgodzili się ^^.
Wyszykowałyśmy się,a w międzyczasie martwiłyśmy o inną współlokatorkę, z którą nie wiedziałyśmy co się dzieje. Miała wyłączony telefon, a nie wróciła na noc. Na szczęście szybko się odnalazła.
W świetnym humorze wyruszyłyśmy na przystanek. Podjeżdża autobus. Już jedną nogą w nim jesteśmy, a Muminki informują nas, że nie jadą nad jezioro tylko idą =,-. Dżizas!! Gdyby nie to słońce i ciepło nie poszłabym do nich, jednak mały spacer w tak śliczny dzień nie był problemem i nawet długo się nie wkurzałam na nich.
Oczywiście zanim zebrałyśmy towarzystwo z obu pięter minęło ok.15 minut, ale już po 13 byliśmy w drodze.
Słońce na moich plecach, szyi, dłoniach i twarzy. Ciepło. Ludzie i rozmowy z nimi. Śmiech. Wspomnienie niedzielnych spacerów. Kawałek domu powrócił do serca. Plany z nimi (Muminki+Sąsiadki Muminków) na wspólne wypady. Nie wierzę by się spełniły. Mimo to przyjemnie jest tak sobie posnuć wizję miłego wypadu do Pragi.
Powinnam wkleić zdjęcie dzisiejszego setu. Tak samo powinnam się uczyć dziś anatomii, histologii i chemii. W ramach solidarnego niespełniania powinności zestaw kiedy indziej.Nauka równeiż.
Dla tak przewspaniałego dnia mogę nawet dostać banię z kolokwium!

Do następnego

PS.Zdjęcie z dzisiejszego spaceru na którym brakuje jednej Sąsiadki Muminków, ktora z nami się wybrała a robiła to zdjęcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz