W sobotę spotkałam się z Ewą. Oczywiście było milutko i gadatliwie. Tak się zastanawiam czy ja do domu nie jeżdżę czasem tylko po to żeby sobie pogadać i pospać. No i oczywiście na zakupy.
Ubrałam się hm...Nie wiem. Luźno, ale z zachcianki odstrzeliłam mocną tapetę. Cały zestaw już właściwie wystąpił premierowo na urodzinach Natali (przez jedno i).
Odstrzeliłyśmy mały clubbing. Jednocześnie tego sobotniego wieczora nastąpił start złej passy. Wypłaciłam nie z mojego bankomatu kasę = pożarło mi 5zł w kosmos za darmo. Dwa kroki był mój bankomat. Później tylko stękałam 'moje 5 zł ;('. W niedzielę wielkie powroty na studia. W sumie podróż całkiem spokojna. Ale oczywiście mój brak umysłu logicznego, bystrego, zapobiegawczego, a przede wszystkim myślącego pokazał co potrafi! Wyładowałam torbę podróżną na kółkach (nie po brzegi). Równomiernie. Mimo to kawałek materiału szurał po ziemi. Byłam przekonana, że to spodnia warstwa
Jestem głupia! Głupia po tysiąckroć!
Cudem uniknęłam bani z kolokwium. Dobrze jest mieć w grupie same laski i prowadzącego ćwiczenia uległego faceta. Dało się go ubłagać, żeby nie pisać sprawdzianu.
:C jestem głupia.
Do następnego, oby lepszego samopoczuciowo.
oj tam, zdarza sie najlepszym;)
OdpowiedzUsuń"moje 5 zlotych" ;d to bylo bosssskie ^^
Twoja stara