niedziela, 15 listopada 2009

Mniej żalu

Zakupy się udały, choć w moim odczuciu trochę zbytnio poszalałam. Pocieszam się tym, że płaszcz to inwestycja na kilka sezonów (oby). No właśnie. Mój główny zakupowy cel, czyli płaszcz na zimę to było jedno wielkie cenowe zmiażdżenie. Mojej mamie udało kupić się płaszczyk za ok.250 zł. Mi każdy który się spodobał i był dobry zaczynał się od ok.350zł -,-. Jakże przepiękne płaszcze widziałam w jednym sklepie...a jakże drogie. Ich ceny zaczynały się od 900zł ;C. Minusy w nich widziałam dwa: cena i grubość (były baaardzo cieniutkie). Z resztą, to były jakieś marne dla mnie zakupy. Większość rzeczy jakie mi się spodobały była za droga.
Wróciłam z płaszczem, dwoma zegarkami, dwoma paskami, dwoma parami ciepłych skarpetek, tuniką i żalem pozostałym po tamtych drogich rzeczach (a zwłaszcza płaszczach). Kiedyś będę burżujem! I będę sobie kupowała prześliczne płaszczyki za 900zł! Zobaczycie!
Wczoraj pojechałam do Aliszii. Ploty, ploteczki, rozmowy o facetach i takie tam. Podobało mi się okrutnie. Było tak otwarcie. Oczywiście na to spotkanie wystroiłam się przy pomocy Badeczki, która wybrała jeden z dwóch zestawów.
Tunika z półgolfem wykończonym falbanką, na rękawach i karku ma małe łezkowate rozcięcia zapinane na guziczki w militarnym stylu. Zegarek biżuteryjny z cieniutkim czarnym paskiem i brązowo-złoto-opalizującym kolorze. Reszta znana.
Teraz leżę w ciepłym łóżku. Przed godziną wyszli znajomi. Pojadłam, popiłam i się uśmiałam. Boli, a właściwie przygniata mnie klatka piersiowa. Czy to żal, że jutro nie będę zasypiała tutaj?

Do następnego.

1 komentarz:

  1. Bachu! robimy spotkanie w nastepna sobote w kokieterii ;P i bez pierdolenia! ^^
    Twoja stara

    OdpowiedzUsuń