sobota, 21 listopada 2009

Vivienne

Ale kurde mega kac-zmęczenie mnie dopadł. Coś jest zdecydowanie nie tak! Może to grypa w dziwnym wydaniu? Nie wiem. Wiem natomiast, że zdycham i nic mi się nie chce od czwartkowej imprezy.
W piątek bez problemu wypełzłam na wykład. Dumna z siebie, że szybciutko wróciłam do normy załamałam się w sali. Nie miałam siły podnieść dłoni i utrzymać w niej długopisu, a do notowania było sporo. W żołądku mi się kotłowało i tylko jedna myśl: nie zemdlej. Nie wiem jak to jest, ale czułam jakby walnął we mnie tir.
Szukałam półbutów. Jakichkolwiek. Niekoniecznie fajnych. Byle estetyczne były. NIC!!! Przeklęte miasto! Nie dość, że wykończyłam w nim: glany, sashki i lakierki, to jeszcze żadnych znośnych nie spotkałam :/. Dlatego też cały piątek biegałam po mieście w trampkach (t-shirt'cie i swetrze).
Nie wiem czy wiecie jak to jest, kiedy macie umówione pochlaj-spotkanie i nic o tym nie wiecie ^^. Ja już wiem. Dom Muminków cały tydzień (podobno) był przekonany, że dziś wieczorem zjawię się u nich z flaszką i sobie coś razem poknujemy. Kiedy próbowałam ich na to namówić w poniedziałek milczeli, ani słowo aprobaty, ani negacji,ani pocałuj nas w dupę. No to sobie znalazłam kogoś kto był w stanie się określić. Fajnie, że mnie zaprosili czy cokolwiek. Faceci -,-.
Zachorowałam na ciuchy Weswood'owej. Jestem okropna. Nie powinnam, a jednak mnie trafiło ;C. Ubrania proste, ale wyjątkowe i ponadczasowe. Ja chcę czerwony płaszczyk, biały top, torebkę, rękawiczki, portfel i komplety saturnowej biżuterii!!!
Dobra, chustą z jeździeckim motywem od Hermes'a też bym nie pogardziła xP. Zamieniam się w snobo-burżuja. Hehe.
Tak mi się coś wkręciło z tą Vivienne, gdyż zaczęłam myśleć o prezentach na święta. Żeby nie było, że jestem taką egoistką co to najpierw myśli o sobie, zaczęłam od marudzenia: znowu kłopoty z prezentami, co komu dać, itp. Później zaczęłam grzebać w sieci wyszukując ciekawe inspiracje. Na końcu zadałam sama sobie pytanie: co ja bym chciała dostać w tym roku? Wyszła dłuuuuuga wishlista. Postanowiłam, że już niedługo chociaż jedną rzecz z niej sobie zakupię. Tak, żeby polubić w tym roku znienawidzone przeze mnie święta. Może się uda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz