wtorek, 22 grudnia 2009

'Marzenie kobiety: mieć stopę wąziutką, a żyć na wysokiej'

Dziś zdecydowanie przyjemny dzień. Trochę wysiłku, trochę obowiązku, trochę Aliszji i przyjemności bycia. Posprzątane, kupione, puder z Biochemii Urody dostarczony. Teraz tylko go używać i oby okazał się dobry. Nie mówię, że wspaniały, bo najlepsze okazuje się to co odkrywamy przez zupełny przypadek, niechcący. Jest szansa, że drugi prezent (po pudrze) jaki sama sobie sprawiam dojdzie jutro.
Dzisiaj nawet trochę się ukulturalniałam na Wieczorze Kolęd w Szkole Muzycznej. A co! W końcu wykonywany został utwór w aranżacji Ali, a później przepięknie zaśpiewała. Jakoś najambitniej zabrzmiał występ przygotowany przez Alę. Reszta wydała mi się czymś zupełnie przypadkowym, co ostatecznie można było podciągnąć pod grę w świątecznym klimacie. Nieważne. Po koncercie udałyśmy się na pogaduchy. Rozgrzewałyśmy się- ja gorącą czekoladą, ona piwkiem z imbirem. Dostałam kolejny w tym roku wspaniały prezent świąteczny :) Najgorsze, że ja nie miałam nic dla niej :C. Było mi przykro. A tak cholera jasna sobie myślałam przed wyjściem: jak będzie miała dla mnie jakiś prezent, to jej piżgne! No, ale nie piżgnęłam. Ale już mi lepiej, bo wymyśliłam co ja jej dam ]:->
Otrzymałam od Aliszji przepiękną opaskę do włosów z satynową kokardą w kolorze fioletu. Śliczna. Najśmieszniejsze jest to, że ostatnio tak sobie pomyślałam, że warto byłoby zainwestować w jakąś przepaskę z kokardką, bo teraz dużo ładnych można spotkać. Nawet głębiej nad tym zakupem nie zdążyłam się zastanowić, a zachcianka już została spełniona. Julian Tuwim wysnuł taką oto myśl 'marzenie kobiety: mieć stopę wąziutką, a żyć na szerokiej'. Niech zatem to będzie moje prawdziwe życiowe marzenie! Chyba lepiej jest, kiedy człowiek odczuwa chęć zrobienia, czy kupienia czegoś drobnego, o niedużej wartości. Nie czuje tak łatwo rozczarowania i bólu jakie przynosi mu niemożność osiągnięcia celu.
Tak na prawdę nikt się nie dowie, co znaczy dla mnie ta opaska. Najchętniej poszłabym w niej spać, ale się zniszczy. Tego nie chcę na pewno. To kolejny przedmiot, który trafia w moje ręce, a w myślach egzystuje jako coś magicznego. Coś obdarzonego duszą. Coś niepowtarzalnego.
Jeszcze tylko króciutki tydzień i spotkam się z wspaniałymi ludźmi. Aliszja była preludium, a za razem sygnałem do zniecierpliwienia i ściskającego żołądek pytania: ile można czekać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz