Dzisiaj nawet trochę się ukulturalniałam na Wieczorze Kolęd w Szkole Muzycznej. A co! W końcu wykonywany został utwór w aranżacji Ali, a później przepięknie zaśpiewała. Jakoś najambitniej zabrzmiał występ przygotowany przez Alę. Reszta wydała mi się czymś zupełnie przypadkowym, co ostatecznie można było podciągnąć pod grę w świątecznym klimacie. Nieważne. Po koncercie udałyśmy się na pogaduchy. Rozgrzewałyśmy się- ja gorącą czekoladą, ona piwkiem z imbirem. Dostałam kolejny w tym roku
Otrzymałam od Aliszji przepiękną opaskę do włosów z satynową kokardą w kolorze fioletu. Śliczna. Najśmieszniejsze jest to, że ostatnio tak sobie pomyślałam, że warto byłoby zainwestować w jakąś przepaskę z kokardką, bo teraz dużo ładnych można spotkać. Nawet głębiej nad tym zakupem nie zdążyłam się zastanowić, a zachcianka już została spełniona. Julian Tuwim wysnuł taką oto myśl 'marzenie kobiety: mieć stopę wąziutką, a żyć na szerokiej'. Niech zatem to będzie moje prawdziwe życiowe marzenie! Chyba lepiej jest, kiedy człowiek odczuwa chęć zrobienia, czy kupienia czegoś drobnego, o niedużej wartości. Nie czuje tak łatwo rozczarowania i bólu jakie przynosi mu niemożność osiągnięcia celu.
Tak na prawdę nikt się nie dowie, co znaczy dla mnie ta opaska. Najchętniej poszłabym w niej spać, ale się zniszczy. Tego nie chcę na pewno. To kolejny przedmiot, który trafia w moje ręce, a w myślach egzystuje jako coś magicznego. Coś obdarzonego duszą. Coś niepowtarzalnego.
Jeszcze tylko króciutki tydzień i spotkam się z wspaniałymi ludźmi. Aliszja była preludium, a za razem sygnałem do zniecierpliwienia i ściskającego żołądek pytania: ile można czekać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz