Następnie spontanicznie wpakowałam się do Dziuniuchny. Ha! Gadki o maturze, studiach i liceum. Juz nie mogę się doczekać kiedy zda egzaminy i dostanie się na swoją wypatrzoną uczelnię i będzie mi opowiadała o swoim życiu studenckim ^^. Oczywiście już rozplanowała, że ona jako przyszły psycholog, ja jako przyszły kosmetolog, a nasz wspólny znajomy jako fizykoterapeuta otworzymy wspaniały ośrodek-spa i holistycznie będziemy 'uzdrawiali' naszych klientów. Miło by było mieć ich za współpracowników, ale to tylko takie gadanie. Liczę na nią! Będę miała darmową terapię xP.
Wieczorem po powrocie z kolędowania obejrzałam 'Wojnę polsko-ruską'. Nie słyszałam pozytywnych opinii o filmie. Książkę pare lat temu miałam w ręce. Po paru stronach stwierdziłam, że nie mogę się wczytać i porozumieć z tą lekturą. Tak oto skończyła się moja przygoda z Masłowską. Może jestem nienormalna, ale coś oczarowało mnie w tym filmie...Zaskoczyło? Zatrzymało? W każdym razie nawet mi się podobało i w trakcie oglądania stwierdziłam, że nie żałowałabym wydanych pieniędzy na bilet, gdybym oglądała to w kinie. Borys Szyc w głównej roli sprawdził się i to bardzo. Nie powiem, że polecam każdemu tą pozycję, czy że warto się z nią zapoznać. Obraz dość specyficzny i zapewne nie do końca dobrze go interpretuję, ale tak sobie myślę, że chyba warto powrócić do książki w celu dokładniejszego zrozumienia filmu.Od soboty jakaś choroba się do mnie dobiera. A ble! Po dzisiejszym shoppingu pewnie rozłoży mnie na dobre. Co z tego, kiedy jeszcze sporo mam do załatwienia! Trzeba będzie jakoś przekulać i poumierać trochę na ramionach Aliszji w tej Łodzi. Mam nadzieje, że jakoś ze mną marudzącą na potęgę (dzieje się tak zwłaszcza, kiedy jestem chora,albo zmęczona) wytrzyma. Szczerze mówiąc, po wczorajszych tłumach w sklepach nie spodziewam się udanego polowania, ale może coś tam uda mi się wypatrzeć. Zobaczymy.
Do następnego, oby żywego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz