środa, 30 grudnia 2009

Łzawe pożegnania i stare dziady.

Wczoraj. Godzina 22.57. Ja myje ryj w łazience już w stroju pidżamopodobnym. Słyszę, że ktoś do mnie dzwoni. Zdziwiłam się, ale nie pobiegłam odebrać, i tak nic nie widziałam przez ściekającą na oczy wodę. Przypomniałam sobie, że dzień wcześniej umówiłam się z Panem Jarżą eN. (dokładnie powiedziałam mu, że możemy się spotkać nawet o 23, co też uczyniliśmy).
To właśnie z nim w ciągu tej świątecznej przerwy widywałam się najczęściej. Ogromnie radosne spotkania, wieczorne spacery, stare dobre czasy, rozgrzane myśli i głowa a zamarzające dłonie i stopy. Dużo uśmiechu. U niego też całkiem składnie, a wręcz dobrze. Dziś o 2 nad ranem wyjechał. W chwili, kiedy się żegnaliśmy oczy zaszły mi łzami. Nieważne, że to przez wiatr i zimno. Były łzawe pożegnania. Równocześnie otrzymałam pierwsze najlepsze życzenia noworoczne. Oby udało nam się spotkać za te dwa miesiące...
Tego samego wczoraj byłam u mojej najdroższej cioci, która realizuje moje krawieckie i ciuchowe wizje ^^. Nie jest co prawda profesjonalną szwaczką, ale wkłada całe serce w szycie dla mnie. Lubie ją. Powiedziała mi też wczoraj coś bardzo ważnego: życie mija nam zbyt szybko, tu zakupy, tu praca, wszystko biegiem, ale to my sami sobie nakręcamy czas. Wspominała też jak z moją mamą chadzała po jednej z głównych ulic i spotykało się mnóstwo ludzi. W kolejce do kina rozmawiano ze sobą. Spotykano się w kawiarniach. Teraz w sobotni wieczór w naszym mieście nie spotka się wielu ludzi. Wszyscy siedzą w tych swoich domach i klepią w klawiatury. To trochę smutne.
Po spotkaniu z ciocią postanowiłam poszukać jakiejś muzyki na jutrzejszą imprezę. Wiem, że Natali gustuje w muzyce ubiegłych dekad, więc zaczęłam przetrząsać sieć. Nagle, przez przypadek znalazłam utwór Joe Cocker'a z Woodstock'u. Zrobiłam oczy jak pięciozłotówki O.O. Nie mogłam w to uwierzyć! Cocker był w mojej głowie zawsze tylko niegroźnym starym dziadem, który podśpiewuje sobie jakąś komerchę do radia i reklam. Jaką ignorantką byłam! Teraz śmiem twierdzić, że ów, do wczoraj 'stary dziad' całkiem znośnie przeszedł od młodego rockmana do dojrzałego muzyka rockowego czy nie,nieważne. Jego wizerunek dziś jest całkiem sympatyczny. Koleś trzyma fason i ma klasę.

Do następnego pewnie już całkiem noworocznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz