





9 dni i będzie Paryż. W związku z tym, iż tkwi we mnie niewielkie zainteresowanie politycznym, ekonomicznym, aferalnym stanem świata, od kiedy nie posiadam dostępu do polsku- lub anglojęzycznej telewizji, nie wiem co się dzieje na naszym globie. Mama postraszyła, że docierają jakieś złe wieści z Francji. Cóż, ja liczę tylko na spokojny przylot do i odlot z tego kraju. Wątpię, by w stolicy coś mogłoby przeszkodzić najzwyczajniejszym w świecie turystom. Zobaczymy.
Co drugi czwartek uczęszczam na zajęcia praktyczne o nazwie 'hair care' czy też w języku litewskim 'plauku prieziura'. Przekonana byłam, iż pielęgnacja włosów będzie odnosiła się także do naszych czupryn, nie tylko do metod usuwania zbędnego owłosienia. Niestety, przedmiot ów dotyka tylko depilacji. Nie wiem czy kiedykolwiek usuwaliście owłosienie za pomocą wosku, czy to na gorąco czy tego z użyciem plastrów, ale ból jest dziwny. W ubiegły czwartek byłam modelką dla mojej koleżanki z grupy, Jolanty. Depilacja rąk przy pomocy plastrów nie była tak okropna jak pach przy użyciu wosku na gorąco. Uczucie jakby ktoś obdzierał ze skóry :x! W momencie kiedy dobrowolnie poddawałam się tym torturom pomyślałam tylko jedno, że powiedzenie 'dla urody trzeba cierpieć' w przypadku depilacji jest 100% prawdziwe.
Najzabawniejszą rzeczą jest to, że bez włosów na rękach czuję się dziwnie. Obco. Łyso. Nago! Wygląda to szalenie ładnie i estetycznie, ale cały czas boję się o skaleczenie. Te cholerne włosy jednak po coś są na łapach.
Aby Was nie zniechęcać do depilacji, na usprawiedliwienie swojego bólu mogę powiedzieć jedno, iż był to mój pierwszy raz (kolejny na Litwie). Jak wiadomo, nasze receptory czuciowe uczą się i za każdym razem gdy powtarzamy bolesne czynności, ból odczuwamy słabiej c:
Do następnego!