piątek, 17 grudnia 2010

Rytoj as einu j Lenku















W tym tygodniu pokonuje mnie bezsenność i mróz. Śpię, jem, uczęszczam na wybrane zajęcia chroniąc się przed zimnem i przeżywam. Ekscytuję się, uśmiecham, pobudzam, planuję i rozmyślam. Jutro wracam do Polski. To chyba przez to podniecenie spać nie mogę.
Do następnego, już słanego polskimi światłowodami.

Ps. Mój jutrzejszy powrót do kraju, to wielka tajemnica. Nie mówcie nic nikomu.

niedziela, 12 grudnia 2010

'All in the family'













'I hate you and you hate me. You know what, you know what? It's all in the family'
Tym jakze adekwatnym cytatem, z jakze adekwatnej piosenki Korn & Limp Bizkit pragne rozpoczac ten wpis. Slowa tycza sie sytuacji w moim mieszkanio-hotelo-dormitorium. Wszyscy sie tu nie lubimy,nie kochamy, nie przepadamy za soba najmilej. Nie nienawidzimy, to nas nie dotyczy. Subtelnie, bezslownie, gestykularnie i wzrokowo przekazujemy sobie komunikat niepozytywny acz prawdziwy, nieoklamany. Zastanawiam sie, czy to fatum i zawsze, gdy bede dzielila z kims mieszkanie nie bede przepadala za wspollokatorami...
Ta nieprzebrana niemilosc uderzyla mnie po wyprowadzce mojej wspollokatorki z naprzeciwka, Nepalki. Radosc jaka zapanowala wsrod wiekszosci lokatorow zszokowala mnie. Paskudne nielubstwo uprawiali tylko wzgledem niej, dokonujac aktow reprezentujacych ich uczucia. Dzis wygladajac przez okno i obserwujac ta cholernie urocza acz uciazliwa biel zyczylam jej w duchu powodzenia.
Nie nie lubcie sie.
Do nastepnego.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

No to w drogę!











Wróciłam. Cała i jakoś tam pokątnie zdrowa. Oczywiście, jak to po podróżach przemiłych bywa, człowiek zaczyna myśleć gdzie by tu jechać jak najprędzej(,jak najtaniej). Tak oto dzieje się i ze mną. Uknułam sobie megatrip Tallinn-Helsinki-Tampere. Może ktoś zechciałby się ze mną wybrać? A może Oslo... Co z tego wyjdzie, zobaczymy. W każdym razie, należy powrócić na ziemię. Do spraw poważnych. Ściągnąć plecak z paryskim kurzem, założyć uniform i gnać na zajęcia.
Jako, iż opuściłam tydzień na uczelni, jestem bardzo ciekawa, czy nauczyciele będą robili problemy... Ja, niestety, zamierzam wprowadzić nieco zamieszania.
Au revoir!
Do następnego.

poniedziałek, 29 listopada 2010

'Chwile ulotne'












Dwadzieścia siedem. Cztery. Jeden. Magiczne liczby, które mogę stopniować, odmieniać, mieszać. Kombinować. Liczby które są tak różne, a sprowadzają się do jednego. To tylko synonimy. Zabieg ku poprawie humoru, dodania sobie odwagi i paru gram siły.
Dwadzieścia siedem dni. Cztery tygodnie. Jeden miesiąc. Dom.

PAKTOFONIKA ' CHWILE ULOTNE ' http://www.youtube.com/watch?v=8xEN4LSPYIg&feature=related

Do następnego

niedziela, 21 listopada 2010

Łyso mi!







9 dni i będzie Paryż. W związku z tym, iż tkwi we mnie niewielkie zainteresowanie politycznym, ekonomicznym, aferalnym stanem świata, od kiedy nie posiadam dostępu do polsku- lub anglojęzycznej telewizji, nie wiem co się dzieje na naszym globie. Mama postraszyła, że docierają jakieś złe wieści z Francji. Cóż, ja liczę tylko na spokojny przylot do i odlot z tego kraju. Wątpię, by w stolicy coś mogłoby przeszkodzić najzwyczajniejszym w świecie turystom. Zobaczymy.
Co drugi czwartek uczęszczam na zajęcia praktyczne o nazwie 'hair care' czy też w języku litewskim 'plauku prieziura'. Przekonana byłam, iż pielęgnacja włosów będzie odnosiła się także do naszych czupryn, nie tylko do metod usuwania zbędnego owłosienia. Niestety, przedmiot ów dotyka tylko depilacji. Nie wiem czy kiedykolwiek usuwaliście owłosienie za pomocą wosku, czy to na gorąco czy tego z użyciem plastrów, ale ból jest dziwny. W ubiegły czwartek byłam modelką dla mojej koleżanki z grupy, Jolanty. Depilacja rąk przy pomocy plastrów nie była tak okropna jak pach przy użyciu wosku na gorąco. Uczucie jakby ktoś obdzierał ze skóry :x! W momencie kiedy dobrowolnie poddawałam się tym torturom pomyślałam tylko jedno, że powiedzenie 'dla urody trzeba cierpieć' w przypadku depilacji jest 100% prawdziwe.
Najzabawniejszą rzeczą jest to, że bez włosów na rękach czuję się dziwnie. Obco. Łyso. Nago! Wygląda to szalenie ładnie i estetycznie, ale cały czas boję się o skaleczenie. Te cholerne włosy jednak po coś są na łapach.
Aby Was nie zniechęcać do depilacji, na usprawiedliwienie swojego bólu mogę powiedzieć jedno, iż był to mój pierwszy raz (kolejny na Litwie). Jak wiadomo, nasze receptory czuciowe uczą się i za każdym razem gdy powtarzamy bolesne czynności, ból odczuwamy słabiej c:
Do następnego!