Histologia okazała się masakrą. Oczywiście tu akurat winić mogę jedynie siebie, że nie uczyłam się budowy i opisu rysunków, czy też zdjęć danych preparatów. Wszystko w porządku. Mimo wszystko jestem dobrej myśli i liczę na zaliczenie. Jutrzejsza biologia przejeżdża po mnie kilkutonowym walcem i miażdży mięśnie. Czuję się pusta. Nie posiadam jakiejkolwiek wiedzy na temat pytań, które mogą pojawić się na egzaminie. Pierwszy raz w życiu idę na sprawdzian starając się wyuczyć poszczególnych zagadnień zdając sobie sprawę, że go nie zaliczę. Wczoraj mój kierunek, tyle że niestacjonarny pisał owy egzamin. Zdała jedna osoba. Czuję się fatalnie. Zawiodę sama siebie, a na dokładkę wszystkich którzy we mnie wierzą. Nie do pomyślenia jak wiele osób wierzy we mnie i moją główkę. Tylko czemu ta główka jest tak ciasna i ograniczona? Zmęczona, zła, rozżalona, rozgoryczona, podłamana (jeszcze nie załamana)...
Z jednego faktu, no z dwóch jestem zadowolona. Nie mam chęci stąd uciekać i rezygnować. Wciąż posiadam wolę walki oraz zdaję sobie sprawę, że na niezaliczonych egzaminach świat się nie kończy. Drugim powodem do radości jest fakt, iż jutro po egzaminie-mordercy wracam do domu.
Się ułoży. Się coś wymyśli. Ja wiem.
Do następnego.
Ps. Widok z okna kuchni wynajmowanego przeze mnie mieszkania. W tle widać ośnieżone góry.
Kochanie ja pierwszy egzamin na studiach uwalilam takze sie nie martw! Przejdziesz przez to jak przez matursko pamietasz? :) Dasz rade :*
OdpowiedzUsuńi jak tam Bachu? trafilas w pytania? ;>
OdpowiedzUsuńwisnie w piwie oczywiscie przywioze, jak ladnie zaliczysz sesje ;)
Twoja stara