Nie mam pojęcia co mi się z głową porobiło z okazji sesji. O niczym innym nie jestem w stanie myśleć, tylko o studiach. Dziś w ramach wypełniania skrupulatnie ułożonego grafiku odebrałam kartę zaliczeniową i zaczęłam zdobywać pierwsze wpisy. Jeszcze długa droga przede mną w wysyłaniu maili i proszeniu o dokonanie wpisu po wyznaczonym terminie. Na całe szczęście miłe panie z dziekanatu (na prawdę, bez ironii) wyjaśniły mi, że jeśli do 24.02 nie zdobędę wszystkich wpisów, to mam złożyć podanko o przedłużenie złożenia indeksu i nic szczególnego się nie stanie. Znaczy się, jest git.W ramach paplaniny nie tylko studyjnej zestaw w którym śmigam po mieszkaniu na studiach. Męska flanelowa koszula (typ informatyka/pana 'robola') w rozmiarze 46, pasek przewiązany w talii, by nie wyglądać jak w worku, legginsy oraz ciepłe, pozytywnie różowe skarpetki w serduszka ^^, a włosy związane frotką z kokardką. Moja współlokatorka z pokoju umiera z zimna i przy rozkręconym na maxa kaloryferze zakłada swetry i inne ciepłe ubranka. Biedna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz