wtorek, 26 stycznia 2010

Pustostan w głowie.

Ja nie myślę. Robię sobie od tego przerwę. Nie czuję i nie przeżywam. Widzę lecz nie obserwuję. Bez dedukcji i rozmyślania. Bez wstrzymywania oddechu. Egzaminy z histologii oraz biologii i genetyki zawładnęły moim mózgiem. Co ja mówię, jakie egzaminy, całe studia. Wciąż rozpisuję, układam, planuję, sprawdzam, organizuję, podpisuję, porządkuję. Pilnuję sama siebie. Przez najbliższe dwa tygodnie jestem pusta i próżna. Moich myśli nie zajmuje nikt i nic poza studiami. Obecnie nie umiem tęsknić, chyba że za snem i odpoczynkiem. Nie znam nikogo, tylko siebie.
Nie mam pojęcia co mi się z głową porobiło z okazji sesji. O niczym innym nie jestem w stanie myśleć, tylko o studiach. Dziś w ramach wypełniania skrupulatnie ułożonego grafiku odebrałam kartę zaliczeniową i zaczęłam zdobywać pierwsze wpisy. Jeszcze długa droga przede mną w wysyłaniu maili i proszeniu o dokonanie wpisu po wyznaczonym terminie. Na całe szczęście miłe panie z dziekanatu (na prawdę, bez ironii) wyjaśniły mi, że jeśli do 24.02 nie zdobędę wszystkich wpisów, to mam złożyć podanko o przedłużenie złożenia indeksu i nic szczególnego się nie stanie. Znaczy się, jest git.
W ramach paplaniny nie tylko studyjnej zestaw w którym śmigam po mieszkaniu na studiach. Męska flanelowa koszula (typ informatyka/pana 'robola') w rozmiarze 46, pasek przewiązany w talii, by nie wyglądać jak w worku, legginsy oraz ciepłe, pozytywnie różowe skarpetki w serduszka ^^, a włosy związane frotką z kokardką. Moja współlokatorka z pokoju umiera z zimna i przy rozkręconym na maxa kaloryferze zakłada swetry i inne ciepłe ubranka. Biedna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz