Przy kasach biletowych kolejki. W pociągu przez pierwsze 15 minut usiąść nie było gdzie. Później całą drogę przespałam. Po ocknięciu jakaś pani z dzieckiem się na mnie gapiły, chyba kimałam w jakimś dziwacznym ułożeniu :P. Dotarłam na czas. I widok Jej
Poszłyśmy na fastfooda ^^. Mój pierwszy taki posiłek od...y? no chyba 30 listopada ubiegłego roku :P. Było przepyszne.
Ze zwiedzania zobaczyłam:
1. Główną arterię ze slepami (wypatrzyłam Vero Mode i moją upatrzoną kurteczkę na wystawie)
2.Dwa centra handlowe
3.Plac 'lesbijek'
4.'Babę na byku'-pomnik
5.Jej uniwersytet
6.Real *,* (jaki wybór wszystkiego...aż normalnie popadłam w zachwyt, nie to co tu biedronka i lewiatan i 0 wyboru)
7.Jej akademik i pokoik
Sobie wypiłyśmy winko opychając się słodyczami przy nutach z sylwestrowej imprezy. Gadałyśmy i to było tak jakby czasy licealne przenieść na studia. Wiele spotkań, spacerów i niezliczone rozmowy za czasów szkoły średniej odbyłyśmy razem z Łabądkiem :). Lubię to i chciałabym jeszcze kiedyś powtórzyć taki studenckie spotkanko!
Jak to już w życiu bywa wszystko co dobre szybko się kończy i pora było wracać. Przed wyjściem Agata czesała włosy. Zanim je zarzuciła wstrzymała oddech :D. Wtedy padły tytułowe słowa 'Wstrzymała oddech (ja), ruszyła ziemię(ona)'. Pociąg powrotny podjechał z jedynym 50 minutowym opóźnieniem ;]. Niektórzy pasażerowie denerwowali się, inni przeklinali pod nosem. Ja stałam tam uśmiechnięta, podśpiewywałam pod nosem i spokojnie spoglądałam jak czas opóźnienia pociągu rośnie. Tego wieczora, po takim spotkaniu jakieś durne godzinne spóźnienie z odmarzającymi nogami nie drażniło ani troszeczkę mojego umysłu. Było mi dobrze, bo serce grzało mnie od stóp do głów. Po całości. Bez dwóch zdań.
W mieszkaniu jeszcze w nocy pogadałam z współlokatorkami. Pośmiałyśmy się, powygłupiałyśmy. Wiem, że wolałabym być w domu, zupełnie nie tu, ale teraz ten stan jest w porządku. Całkiem w porządku.
Baterie po wczoraj naładowane. Do dzieła!
Do następnego, niestety podobno jeszcze zimniejszego.
Ps. Foteczki widoku za oknem mojego pokoju na stancji.
ja też.
OdpowiedzUsuńi czuję, że zatracam się w tych metaforach, epitetach, peryfrazach i innych środkach literackich. obawiam się, że już nikt prawie tego nie rozumie!
jeny, jak miło było to czytać ;*
OdpowiedzUsuń:) oby Twój czar działał do końca sesji!
OdpowiedzUsuń