Tydzień nie zamieszczałam postów. Nie stało się to za przyczyną nudy w moim życiu. Stało się tak, gdyż nie zdałam egzaminu z histologii, a że przy okazji czeka mnie jeszcze chemia (poprawka i pierwszy termin chemii jednego dnia) należało zakasać rękawy i wziąć się ostro do pracy.
Wyniki z histologii poznałam w środę ok. 17. Poza ciężkim postanowieniem na naukę chemii tego dnia nie robiłam niczego szczególnego. Przepraszam! Obejrzałam "10 things I hate about you" z Heathem Ledgerem w jednej z głównych ról. Praktycznie 20 minut po seansie dowiedziałam się o tym, iż czeka mnie poprawka. Nie powiem, zaskoczona nie byłam. Szczęśliwa chyba też nie, ale na pewno nie smutna. Może to film tak na mnie podziałał? Po 20 udałam się na spacer z Dżej i jego piesem. On jak zwykle daje rade i wymiata na uczelni. Sesja (bardzo pozytywnie z resztą) u niego do przodu. Miło było tak trochę mu się wypłakać w rękaw jak to ja mam okropnie (chociaż tragedii nie ma) i usłyszeć, że nie tylko ja mam ciężko. Po powrocie od razu zasiadłam do nauki histologii!! Sama sobą byłam zaskoczona.

W czwartek zanim zebrałam się do nauki grzebałam po sieci. Jak tylko zobaczyłam tą sukienkę wiedziałam kogo bym w nią ubrała-moją siostrę. Nie do końca przekonują mnie te złote monety na obszyciu, ale z drugiej strony bez nich byłaby to kolejna zwykła i przeciętna sukienka w ładnym kolorze. Siostrzyczko, nie sugeruj się tym, może nawet ten set Ci sie nie spodoba xP. Gdybym miała wystylizować ją dla samej stylizacji dodałabym szpilki,na wysokawym obcasie, ale wiem, że ona takich nie nosi, więc wybór padł na te balerinki. O ile resztę można zastąpić dowolnymi zamiennikami (tańszymi od tych), tak buty musiałyby być te i tylko te! Do tego pomarańczowe usta (ale nie neonowe,taki pastelowy pomarańcz pomalowany bezbarwnym błyszczykiem) i mocno wytuszowane rzęsy.

Później pomyślałam o Badeczce. Martwię się, bo nie mogę z nią złapać kontaktu. Tłumaczę sobie tą sytuację jej maturą i miłością, chociaż nie powiem, troszkę drżę, że może coś się u niej nie klei. Liczę jednak na to, że gdyby było coś źle, odezwałaby się do mnie. Wracając do moich wizji, Bada jest jedną z nielicznych osób, które znam i które świetnie prezentują się w "odjechanych", bardzo odważnych i nowatorskich, niepokornych zestawach. Ona wie jak nosić odważne ciuchy oraz makijaż.
Zobaczyłam tą tuniko-sukienkę i wiedziałam, że Magda by ją założyła ( ja również ^^), a do tego buty na wysokim obcasie, tak jak lubi i skórzane legginsy. Dla psikusa i kontrastu nadruku na tkaninie dodałabym okulary-serca. Największy problem sprawiła mi torebka, która pasowałaby do niej i do stroju. Wybór padł na Louis Vuitton. W tle wstawiłam jej ukochany Paryż :)
Następna notka niebawem, a teraz uciekam się uczyć.
Do następnego.