Umyłam blaty w kuchni. Sprzątnęłam kiepy z balkonu. Wyszorowałam specjalnym proszkiem pojemniczek na umyte sztućce. Posprzątałam swoje ciuchy. Wytrzepałam plecak. Pozamiatałam w pokoju, także za swoim łóżkiem (pierwszy raz odkąd tu wynajmuję pokój). Starłam kurze ze swojej części parapetu. Miałam zamiar przetrzeć okno, ale nei starczyło mi czasu.
Wiem, że dawno nie pisałam, ale z współlokatorkami odrabiałam zaległą część ferii, przechorowaną z resztą. I tak: była babska posiadówa, czytanie książki, jazda na łyżwach!!! W sobotę pierwszy raz założyłam łyżwy na nogi i starałam się na nich poruszać. Upadłam raz sama, raz z współlokatorką, kiedy asekurowała mnie z dala od bandy. Dziewczyny mówią, że jak na pierwszy raz szło mi w miarę. Mi osobiście się podobało. Szkoda, że w marcu zamykają lodowisko. Minusem były obite kolana (przez 3 dni były cholernie tkliwe) i obtarta do krwi lewa noga od łyżwy. Plan chu*owy jak siedem nieszczęść. Żadna grupa nie ma dobrego planu. Każda narzeka. Bywa. Wraz z nowym semestrem nadeszły i nowe wydatki. Całkiem spore, żegnajcie oszczędności na wyjazd do Japonii :C.
Do następnego!
AAA! Zapomniałabym! Daisuke Takahashi zajął 3 miejsce na Igrzyskach Olimpijskich :). Jestem przeszczęśliwa. To takie wybicie ze smutku po śmierci Alexandra McQueena.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz