wtorek, 23 lutego 2010

Wiosenne porządki.

No i przyszedł nowy semestr, a z nim i powiew wiosny. Obudziłam się przed budzikiem i postanowiłam jeszcze trochę pozalegać w łóżku. Pan od kaloryferów ze spółdzielni mieszkaniowej mi nie dał. Przyszedł i naprawiał grzejnik w pokoju obok. Z racji tego, że dziewczyn nie było posiedziałam z nim trochę. Nawijał mi jakieś pierdoły, mało śmieszne, o swoim synu studencie i jego dziewczynie, a ja oczywiście się śmiałam jakby sypał najlepszymi dowcipami -,-. Grunt, że odpowietrzył kaloryfer. Ogarnęłam się. Ubrałam. Zrobiłam kawę. W zapasie miałam dużo wolnego czasu. Rozpoczęłam wiosenne porządki.
Umyłam blaty w kuchni. Sprzątnęłam kiepy z balkonu. Wyszorowałam specjalnym proszkiem pojemniczek na umyte sztućce. Posprzątałam swoje ciuchy. Wytrzepałam plecak. Pozamiatałam w pokoju, także za swoim łóżkiem (pierwszy raz odkąd tu wynajmuję pokój). Starłam kurze ze swojej części parapetu. Miałam zamiar przetrzeć okno, ale nei starczyło mi czasu.
Wiem, że dawno nie pisałam, ale z współlokatorkami odrabiałam zaległą część ferii, przechorowaną z resztą. I tak: była babska posiadówa, czytanie książki, jazda na łyżwach!!! W sobotę pierwszy raz założyłam łyżwy na nogi i starałam się na nich poruszać. Upadłam raz sama, raz z współlokatorką, kiedy asekurowała mnie z dala od bandy. Dziewczyny mówią, że jak na pierwszy raz szło mi w miarę. Mi osobiście się podobało. Szkoda, że w marcu zamykają lodowisko. Minusem były obite kolana (przez 3 dni były cholernie tkliwe) i obtarta do krwi lewa noga od łyżwy.
Plan chu*owy jak siedem nieszczęść. Żadna grupa nie ma dobrego planu. Każda narzeka. Bywa. Wraz z nowym semestrem nadeszły i nowe wydatki. Całkiem spore, żegnajcie oszczędności na wyjazd do Japonii :C.

Do następnego!

AAA! Zapomniałabym! Daisuke Takahashi zajął 3 miejsce na Igrzyskach Olimpijskich :). Jestem przeszczęśliwa. To takie wybicie ze smutku po śmierci Alexandra McQueena.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz