Ostry zapierdol. Jedno megakółko (poniedziałkowe) odpadło dziś w przedbiegach. Na szczęście. Jutro pogrom recepturalny i anatomiczny. Rzygi.
Wiecie co, kupiłam sobie tusz do rzęs za 9,99zł. Zastanawiam się czy mi wyżre oczy, hę?

Z współlokatorką podpisałyśmy dziś cyrograf odnośnie wynajmu nowego mieszkania. Już wkrótce, w chwili kiedy napłynie na mnie jakakolwiek fala szczęścia z powodu przeprowadzki przybliżę szczegóły. Rodzice nic nie wiedzą, póki co. Za jakiś miesiąc zamierzam ich powiadomić, kiedy zorientuję się, czy rachunki mnie nie zabiją :P. Trochę obawiam się, że kasa może poróżnić mnie i moją współlokatorkę...Czy obawy się spęłnią? Czy B. pokłóci się ze swoją współlokatorką? Czy będzie musiała bulić 400zł miesięcznie? To wszystko już za jakiś miesiąc w sprawozdaniu z pierwszego miesiąca na nowym mieszkaniu.
Tak więc dziś śmigałam ubrana lekko i przyjemnie. Bez ciężkich swetrów, szalików i rajtek pod spodniami. Żakiet i cieniutka kurtka przeciwdeszczowa. Starczy. Już wczoraj, kiedy wieczorem przemieszczałam się po dworze czułam inne powietrze niż to, do niedawna znane, zimowe. Było lekkie, słodkie, a co najważniejsze ciepłe. Tło setu nawiązuje do mojego nastroju: B. w wielkim mieście! (chociaż jest ono niewielkie)
Wiosna moi mili! To wiosna jest!
Do następnego, by żywego.
mił mił pomyśl ze juz we wtorek :)
OdpowiedzUsuń