wtorek, 9 marca 2010

Ja daję szczęście.

Znalazłam stajnię w pobliżu miejsca gdzie mieszkam. Zadzwoniłam. Pan powiedział, że teraz jest złe podłoże i w ogóle, i w ogóle. Skwitowałam to tak, że zadzwonię za miesiąc, kiedy poprawi się pogoda. Pan przystał na to.
Nauczyłam się demakijażu, a na ostatnich zajęciach chwytu głaskania w masażu twarzy, szyi i dekoltu. Dzisiaj przećwiczyłam na współlokatorce. Była niechętna i raczej sceptyczna bardzo w kwestii modelowania. Powiem jedno: to nie jest takie proste i lekkie jakby się wydawać mogło. Mięśnie mojej ręki nie są wyćwiczone do takiego typu pracy i przy niektórych ruchach drżą. Technicznie też raczej jestem słabiusieńka. Mimo tego, po wszystkim koleżanka była uśmiechnięta i powiedziała: było mi miło. Boże, jakie to było wspaniałe!! Od dziś mogę dawać szczęście!! Tak się cieszę ^^
Nareszcie zaczynam czuć i przypominać sobie cel studiowania obranego kierunku :). Chciałabym każdemu z Was już dziś podarować to moje niewyćwiczone i leciutko niezdarne szczęście. Bardzo.
Dziś czuję się lekka i szczęśliwa. Najlepszą oceną za ten masaż nie będzie dla mnie nota zaliczeniowa jaką otrzymam w poniedziałek, lecz uśmiech każdej masowanej osoby.
Do następnego.

1 komentarz:

  1. Alicja:
    Ty nawet nie wiesz, ile szczęścia jesteś w stanie dać bez masażu:).

    OdpowiedzUsuń