Niezmiennie i nieustannie, może nawet troszkę uciążliwie, utwór Yanna Tiersena 'Comptine d'un autre ete' (znanego z filmu 'Amelia') kojarzy mi się z Aliszją. Utwór typowo z pomrukiem smutku. Ja, mimo wszystko bezwarunkowo, bezwysiłkowo uśmiecham się słysząc tą melodię. Dźwięki te przepływając przez neurony mojego układu nerwowego, trafiając do mózgu w formie impulsu uruchamiają sympatyczną wizję. Bliskie i nieskrępowane uczucie. Ta melodia kojarzy mi się tylko i wyłącznie z Aliszją. We wtorek grała mi przez telefon. W ciągu tych kilku minut połykane powietrze było dziwnie czyste, a w płucach zaskakująco nicnieważące...
W środę postanowiłam, iż zwiewam (pomijając jedne obowiązkowe zajęcia) do domu na

weekend. Dopiero wczoraj wieczorem zdecydowałam się wyczołgać na miasto. Spotkałam się z Dżoanną (na początku, ramowo) i Jakubem (razem z Dż., spontanicznie). Kurde! Cudownie! Cudownie! Cudownie! Piwo, rozmowy, ploty, imaginacje przyszłościowe, śmiechy, imaginacje przeszłościowe...Myśli, słowa, dźwięki. Oh! Brakowało mi takiej interakcji z ludźmi. Coś się zadziało.
Dawno nie było kolażu japońsko-gazetkowego, a z okazji szybkiego i nieograniczonego internetu trochę prasy przeglądnęłam. W podsumowaniu tego pobytu w domu najsmutniejszy jest fakt, iż nie pamiętam co robiłam w piątek oraz że czas wracać na studia.
Do następnego!
Alicja:
OdpowiedzUsuńNiedzielno-wieczorne radości!
Ale spotęgowałaś moją dzisiejszą chęć na piwo...
tak tak. wieczór z Tobą i Jakubem był cudowny.
OdpowiedzUsuńps. zostałam pania z banku. jestem wolnym singlem. dobranoc.