wtorek, 18 maja 2010

Czerwień-kolor wojownika oraz przemoczony dresik wieczorową porą.

Powróciłam do mieścinki studyjnej. Ostatni odcinek drogi rozpoczął serię niefortunnie wkurzających wypadków. Lećmy chronologicznie:

NIEDZIELA:
1. Pasażer (dziadek ze schizą) siedzący za mną czyni mi krzywkę szarpiąc mój fotel lub szarpiąc mnie za włosy kładąc rękę na zagłówku mojego fotela.

2. Już w mieszkaniu. Zadowolona z niezbyt mocnego przemoknięcia przebieram się w pidżamę i wskakuję pod kołderkę. Oh tak...ten błogi stan. W związku z lekkim wychłodzeniem pokoju i równoczesną chęcią ogrzania go, korzystania z komputera oraz lampki uruchamiam: farelkę, lampkę, laptop. Działało przed pierwsze 10 minut. Po pierwszych 10 minutach nastąpiło pier*olnięcie korków.
Co było robić, jeśli nie ubrać się w kurtkę i butki,zaopatrzyć w klucze do licznika oraz komórkę uruchomioną w trybie latarka? No nic, zlazłam, a drogę przebiegł mi szczur. Spotkanie pierwszego stopnia z dziką fauną podwórka Domku Babci. Kiedy zmierzałam do licznika (za Domek Babci) nastąpiło spotkanie pierwszego stopnia z dziką florą, naszym zachwaszczonym ogródkiem. Dałam radę, chociaż deszcz i mrok nie byli moimi sprzymierzeńcami w reanimacji licznika. Niczym Kopernik ,który wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, ja poruszyłam prąd!
Najbardziej wkurzający był fakt przemoczonego dresiku.

PONIEDZIAŁEK
1. Już dawno się tak nie namęczyłam umysłowo. Wróciłam po zajęciach padnięta jak koń po wyścigach. W godzinę później, ok.19.30 postanowiłam się zdrzemnąć. Drzemałam do 1. Kolejne dwa dni w plecy w odsypianiu.

Póki co to na tyle fatalnych pomyłek. Wolałabym nie obiecywać, ale chcieć a móc to dwie różne sprawy, zapewne pojawi się tu tego więcej.
Rozpakowując się znalazłam czerwoną smycz. Smycz owa to zdobycz bezcenna, ofiarowana przez milutkiego pana z osiedlowego monopolowego w piątkowy wieczór. Dziuń i (nowopoznana)eM. otrzymały zielone - kolor nadziei, ja zaś czerwoną - kolor wojownika! Bo potrzeba mi zahartowania! A co!
Jest 4.30. Zaczyna się przejaśniać.
Do następnego

Ps. Obrazeczek - strona z ostatnio przeczytanej mangi "Bremen" Umezawy Haruto. Powaliło mnie stwierdzenie "Were you dreaming about cutting onions?" (w poprzedniej scenie widzimy sen Ran'a: śni mu się, że stoi z gitarą na której nie może zagrać, bo nie ma lewej ręki i mu się troszku popłakało)

2 komentarze: