Ogólnie jestem chorawa. To jeszcze nie stadium agonalne, ale głowa ciśnie od ciężaru. Spać, spać, spać...smarkać nosa, kichać i koić ból gardła. Życie.
Od tygodnia mam ochotę napić się kawy z Jarkiem. Od kilku dni mam ochotę wyjść na
spacer z Johnnym. Chcę zadzierać głowę do góry, patrzeć w oczy i rozmawiać z Sysiem. W głowie wiruje mi wspomnienie szaleństw i głupot z Patrykiem. Jedyny partner w tańcu z którym czuję się swobodnie. Trochę mi się pomiażdżyło serce. Tęsknota za Nimi.
Czemu anatomia nie jest moim ulubionym przedmiotem? O wiele prościej byłoby się wziąć za naukę tego cholerstwa...
Dziś pierwszy raz od hm...tygodnia? deszcz nie padał cały dzień. Nawet pokazało się słońce. " 'Cause nothin' lasts forever even cold November rain"
Do następnego
Ps.Pierwszy kolaż z wycinków japońskogazetkowych, drugi z pierdółek wygrzebanych w internetowych sklepach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz