







Od niedzieli do środy przejechałam 385 km, jak pokazują moje bilety. Pokonując pierwszy etap,czyli miasto gdzie studiuję było cieplutko, nieupalnie, przyjemnie. Kiedy w poniedziałkowy ranek okazało się, iż będzie to zdecydowanie deszczowy dzień jeszcze nie przeczuwałam pecha, który musiał we mnie wstąpić w czasie snu.
Już na samym wstępie, po wyjściu z Domku Babci ochlapało mnie auto. Następnie moja teczka z dokumentami przemokła (na całe szczęście dokumenty włożone były w plastikowe koszulki). Później okazało się, że dział ze względu na który m.in. przyjechałam jest tylko i wyłącznie nieczynny w dniu 14.06 i będzie czynny dnia następnego od 7.30. Ch*j! Oznaczało to dla mnie tylko jedno: będę się kisiła w Domku Babci do następnego ranka,a miałam w planach odwiedziny Natali w Łodzi. Trudno,zabrałam swój tyłek do kolejnego celu podróży. Tam w twarz zarzucono mi, że prowadzę zbędne dyskusje, gdzie używałam miłego tonu i dobierałam słowa bardzo lekko. Nawet nie wydusiłam o co sie chciałam zapytać. Zgaszona potokiem obelg opadłam na siedzenie, a w mojej głowie pojawiła się pustka. Zamurowało mnie. Następnie czekałam tylko kilka godzin na Panią koordynator, by złożyła mi dwa pieprzone podpisiki!
W ciągu jednej pół godziny nastąpił błogosławiony zwrot akcji. Napotkanej koleżance z grupy wcisnęłam papiery do działu, który miał być otwarty dnia następnego. Koordynatorka nagle się pojawiła. Uradowana biegłam do mieszkania, by pakować się i uciekać od mojego nieszczęścia.
Po przespanych 6 godzinach w PKS spotkałam Natali. Okrutnie miło! Aż nie mogę uwierzyć, że jeszcze wczoraj ją widziałam. Tumult słów przemiłych mojej głowie. Ukrywane ciążę. Manicure. Zakupy. No i niestety, akcent ostateczny mojego pecha: zgubiłam bezprzewodowy internet -,-. No, to już liczę 1,5 stówy w plecy. Gapowe się płaci. Wczoraj świeciło też słońce. Czyżby pogoda szła w parze z moim nastrojem?
Podkręcona spotkaniem z Natali uciekam w świat biochemii i receptury kosmetyków. Egzaminy wzywają! Nie ma letko.
Do następnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz