Następnie wybraliśmy się do pubu, który był początkowo celem naszego spotkania. Konwersacje, rozmowy, gotująca się w żyłach krew, śmiech i zimne piwo. Pycha!
W międzyczasie dołączył kolejny znajomy. W związku z
tym, iż ok. 1 zachciało mi się z Aliszją śpiewać, powróciliśmy do mieszkania kolturalnego marynarza po gitarę i dwie kurtki dla dam (kobiety dzielą się w końcu na: damy i nie damy - nowa mądrość życiowa). Czy dało się lepiej zakończyć ten 'wieczór' aniżeli siedzeniem na plaży, darciem mordy (w moim przydku, reszta sobie śpiewulkała), moczeniem tyłka w morzu i oczekiwaniem na wschód słońca na molo? Jestem pewna, że nie!
Następnego dnia, by wypełnić moją i Aliszji zachciankę tańców do rana, o 20 wyruszyłyśmy do Gdańska. Oto ramowy plan wydarzeń naszego malutkiego clubbingu:
1. Klub studencki. Małe piwo, fajna muza, nikt nie tańczy.
2. Godzinę później Sopot. Spotkanie ze znajomym od gitary. Posiłek w pierwszym kebabie w Polsce, w którym kręcono 'Porucznika Borewicza'.
3. Wizyta w pierwszym clubie (oczywiście za darmo). Serca i mózg o mało nie roztrzaskały się o ścianę.
4. Wizyta w dwóch kolejnych miejscach. Brak miejsca na wygibasy.
5. Ostatnia deska clubbingowego ratunku w Sopocie. Koniec ympry, zamykają.
6. Powrót do klubu z pkt. 1. Zamknięte.
7. Wkurw. Pech. Desperacja.
8. Spełnienie zachcianki Aliszji : piwo na plaży, czyli drynk bez palemki na Costa del Jelito.
Nie powiem, było przecudnie. Costa del Jelito (dzielnica Gdańska, Jelitkowo), piwo i my odstrzelone w sukienki. W koło nas kręciły się mewiszony, o wiele mniej bojaźliwe niż te na Costa del Sopotto. Można było poczuć się jak na Costa del Sol :P. I w końcu doczekaliśmy wschodu słońca na plaży. Cudnie. Lepszego rozpoczęcia tych wakacji niż z Aliszją nie mogłam sobie wymarzyć. Jestem zakochana w plaży nocą. Jestem zakochana w porankach nad morzem. Jestem zakochana w joggingu na kolejke o 5. Jestem zakochana w tych dwóch dniach.
Podróże kształcą! A co ^^
Do następnego.
Alicja:
OdpowiedzUsuńRio Primore i Bachowe Love!:*
Alicja:
OdpowiedzUsuńI tył mojej głowy....!
Najśliczniejszy tył głowy widziany przez okno pędzącego pociągu przy okazji najszybciej mijającej na świecie długiej podroży ;)
OdpowiedzUsuń