.jpg)



.jpg)











Już jest pewne, że jutro przed 12 znikam z mojego miasta. Dzień w stolicy i już oficjalnie jestem 'over the hills and (not that) far away'. Muszę się Wam do czegoś przyznać, jeszcze się nie spakowałam. Zastanawiam się czy to z lenistwa, czy z niechęci, gdyż będzie to definitywny znak, że wyjeżdżam? W tym momencie mogę w stosunku do swojej osoby użyć tylko jednego określenia, że wybieram się jak sójka za morze xP.
A dziś najgorsze z najgorszych, czyli pożegnanie z moimi drogimi przyjaciółmi i rodzicami... Oczywiście, są osoby z którymi chciałabym się jeszcze dziś zobaczyć, lecz do tego nie dojdzie. Sysiu, Bado, Karinko, Agati, Patryku, Ewaqacjo, Przemuś, kocham i tęsknię.
Prawdopodobnie to moja ostatnia notka na jakiś tydzień. Nie wiem jak będzie tam z netem oraz czy będę miała siłę, chęci i czas na wrzucanie cokolwiek na blog.
Do następnego :)
Raczej jak sójka nad morze!
OdpowiedzUsuńn.