




Po porannych lekcjach, które kończą się o 12.30 mamy 1,5 h czasu wolnego np. żeby coś zjeść, co też wszyscy pilnie czynimy. Dziś współlokatorki był przeokropnie milusie, same z siebie zapytały się, czy mam taki głęboki sen i w nocy mi nie przeszkadzają. Oczywiście, że przeszkadzają!!! -,- No więc, przeprosiły i na przyszłość kazały mówić, żeby były ciszej. Z okazji dnia miłosierdzia dla bidulek (czytaj mnie, tak się poczułam w ich oczach) zaprosiły mnie do wspólnego gotowania. Spoko, pierwszy normalny obiad, a nie zupka chińska, ucieszyłam się. Przychodzimy do wspólnej kuchni, a ludzie zapraszają nas do wspólnego jedzenia. Czemu nie, nawet nie chcieli składników, czy pieniędzy, więc było dobre spaghetti za free. Świetnie!
Po tejże przerwie mieliśmy się udać do muzeum i na zwiedzanie miasta. Na 20 minut przed wyjściem się rozpadało, burza, pioruny, itp., itd. Trip cancel. Po 20 minutach przestało padać, ktoś zapytał czy nie chciałabym udać się do centrum handlowego. Bardzo pięknie, gdyż potrzebowałam słimsjuta. Dżizas, jak ja żałuję, iż nie kupiłam tego w Polsce!!! Tu za najtańszy i ok strój zapłaciłam 50 LTL -,-. Papa tygodniu jedzenia...Przynajmniej podwózkę w obie strony miałam za free, gdyż 2 kursowiczów ma auta i nimi zabraliśmy się do centrum.
Razem z polakiem łaziłam po sklepach. On szukał kartki urodzinowej, a ja nieszczęsnego kostiumu. Kiedy już moja i jego misja została wypełniona wbiliśmy do marketu, większego niż osiedlowy Iki. Zupełnie inna filozofia marketu niż w Polsce. Tu poczułam się jakby sklep miał być miejscem spotkań i rozrywki. Kawiarenka i wkoło stoliki (co prawda bez siedzenia), miejsce ze zdrowym fastfoodem typu bagietka z serem itp. do podgrzania w mikrofali i wkoło stoliczki (również bez krzeseł). Wybór słodkich bułek, pączków, tortów i ryb był wspaniały. Co mnie zaskoczyło, to że w markecie mają świeże ryby z akwarium!!!Wow.
Do następnego !
Ps. W księgarni znalazłam mangi!!!! co pokazują niektóre foteczki ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz