Może zacznijmy od części pierwszej tytułu posta. Jakoś ostatnio pochylam się nad wyglądem piersi kobiecych. Być może lekcje masażu tchnęły we mnie to natchnienie do biustów? W każdym razie dobre cycki nie są złe!
Litwinki. Ładne dziewczyny. Ich znakiem rozpoznawczym są długie włosy. Jeśli dla mnie do tej pory długie włosy znaczyły 'do ramion', to teraz zmieniam zdanie. Długie włosy w wydaniu Litwinek to włosy sięgające za łopatki i to sporo. I nieważne, czy twoje kosmyki są cienkie, czy grube, czy szybko się przetłuszczają, czy nie, czy je farbujesz, czy są naturalne. Noszenie długich, rosnących naturalnie, bez szczególnego cięcia włosów to standard u Litwinek. Moje krótkie, cienkie i niefarbowane, a teraz pozbawione charakteru w fryzurze włosy wyróżniają mnie znacznie z tłumu Litwinek. No właśnie, co do standardów litewskich fryzur, dziewczyny (praktycznie) wszystkie farbują włosy.
Co do ciuchów...Studentki ubierają się po studencku, kobiety po kobiecemu, kobiety starsze po starszokobiecemu. Czyli nuda i nic specjalnego. Znaczy, dużo w tym estetyzmu i ZGODNOŚCI ZE SKLEPOWYMI STANDARDAMI. EN U DE A!!! Czasami kiedy tak patrze na dziewczyny, to mam wrażenie, że się duszę, albo raczej one się duszą. Te zestawy są jak uniformy. Oczywiście w Wilnie trochę więcej to wszystko ma ducha i indywidualizmu, ale jakimże koszmarem byłoby gdyby nawet ludzie w stolicy nie dodawaliby trochę siebie w to co zakładają na grzbiet!
Do następnego.
czwartek, 28 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz