Również wczoraj, kiedy wracałam o 9 rano z zajęć do mojego, jakże wspaniałego dormitorium, pomyślałam, że w sumie co to za różnica gdzie się studiuje? Nysa, czy Kłaipeda...nie odczuwam specjalnej różnicy w życiu studenckim. Nie czuję się specjalnie wyróżniona czy gorzej. Mogłabym zamieszkać na Litwie i nie poczułabym większej zmiany. Gdyby tylko przeteleportować trochę ludzi, nawet nie zatęskniłabym za Polską...
Nie obiecuje poprawy w prowadzeniu bloga. Postaram się.
Do następnego.
Ps.Ej, w ogóle, to serio zaniedbałam wszystko i wszystkich! :c
Alicja:
OdpowiedzUsuńKocham i tęsknię.
oj, oj. poznalas przynajmniej fajnych ludzi z roznych krajow, wiec masz gdzie jezdzic na wakacje i poznawac nowe kraje ;)
OdpowiedzUsuńTwoja stara ^^