piątek, 22 października 2010

Studencki czwartek, studenckie refleksje.

Dobra, wiem, blog opuszczony, osierocony, niechciany...Świeci pustkami od? 2 miesięcy? Nieważne. Dla tych, co nie pytali, a są ciekawi dlaczego zaniedbałam pisanie odpowiedź: nic szczególnego się nie dzieje, ciuchy drogie, każdą chwilę poświęcałam na organizowanie czasu wolnego. Co się stało, że planowanie już nie zajmuje mojej głowy? Wczoraj wypełzłam, jak co czwartek, na miasto. W końcu należy celebrować studencką noc! Doszłam do wniosku, że kluby mnie już nudzą. Chyba mam już dosyć szaleństw, które przeżywam od sierpnia...
Również wczoraj, kiedy wracałam o 9 rano z zajęć do mojego, jakże wspaniałego dormitorium, pomyślałam, że w sumie co to za różnica gdzie się studiuje? Nysa, czy Kłaipeda...nie odczuwam specjalnej różnicy w życiu studenckim. Nie czuję się specjalnie wyróżniona czy gorzej. Mogłabym zamieszkać na Litwie i nie poczułabym większej zmiany. Gdyby tylko przeteleportować trochę ludzi, nawet nie zatęskniłabym za Polską...
Nie obiecuje poprawy w prowadzeniu bloga. Postaram się.
Do następnego.

Ps.Ej, w ogóle, to serio zaniedbałam wszystko i wszystkich! :c

2 komentarze:

  1. Alicja:
    Kocham i tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
  2. oj, oj. poznalas przynajmniej fajnych ludzi z roznych krajow, wiec masz gdzie jezdzic na wakacje i poznawac nowe kraje ;)
    Twoja stara ^^

    OdpowiedzUsuń