





Dziś odbyły się moje pierwsze zajęcia z języka litewskiego. Naskrobałabym coś po litewsku, lecz nie mam przy sobie mojej cudownej ściągi ze słownictwem ;). Aha, moje gadu-gadu nie działa (nie mam pojęcia dlaczego), ale za to wchodzę na nk oraz Skype, więc 'meet me halfway'.
Po lekcjach pięknie udałam się do banku,by wymienić walutę (która starczy jedynie na opłatę rachunków :c ). Myślicie, że 250 LTL starczy na 3 tygodnie życia na Litwie? Nie wiem, ale wczoraj wyszliśmy na miasto i wydałam szalone 5 LTL na piwo + 7,60 LTL na papierochy. Oczywiście razem z piątką innych kursowiczów postanowiliśmy, że idziemy oglądać miasto, co by nie siedzieć na tyłkach i chlać piwsko w pubie, co też uczyniła reszta. Oczywiście, co innego mogło mi się(czy raczej nam, przy mojej obecności) przydarzyć aniżeli zgubić się? No nic, wracaliśmy na nogach, nie pytajcie mnie jak długo szliśmy, gdyż nie wiem. Wiem za to jedno, cholernie bolały mnie nogi. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie moje współlokatorki, które wróciły później, były pijane i piszczały, trzaskały drzwiami i przeżywały to, iż któryś chłopak spojrzał na nie. Ich zachowanie kojarzy mi się z pieskami zerwanymi z łańcucha lub szesnastoletnimi dziewczynkami na obozie. Co się dziwić, dziewczyny studiują i nadal mieszkają w swoich rodzinnych domach, mam na myśli z mamą. Nieważne.
Dziś, po zajęciach, które się skończyły przed 15, udałam się do małego centrum handlowego z markjetem 'Iki', który jest sieciówką na litwie. Siedząc sobie kulturalnie na ławeczce, pan w zielonej koszulce z litewską flagą i napisem 'LIETUVA BASCETBALL' (czy coś w tym stylu, gdyż Litwa kilka dni temu zdobyła jakieś mistrzostwo w koszykówce) poprosił mnie o papieros. Odpowiedziałam kulturalnie po angielsku, że nie rozumiem i tak nawiązało się polsko-bułgarskie porozumienie. Tak, tak, bułgarskie! Pan Bułgar, który przybył na Litwę za mamą, którego babcia a mama jego mamy była z polski i płynnie mówiła po polsku, kupił piwsko, ja częstowałam fajami, więc tak sobie siedzieliśmy i gadaliśmy 2 godziny. (tu przerwa na śmiech) Jak się porozumieliśmy? On nawijał po rosyjsku, mi kazał po polsku, czego trzeba było więcej? Otrzymałam od niego pierścionek i numer telefonu ^^. Heh.
Do następnego!!!
Ps. 1 zdjęcie jeziorka za, czy też raczej przed dormitorium, gdyż tamtędy chodzimy do miasta, 2 to batonik, który zjadłam dziś na obiad, a który to był na moim biurku jako powitanie (jakaś marmolada w wafelku z orzechami? oblane czekoladą),3 to zdjęcie rzeczy którą kupiłam w ciemno, a co okazało się być serkiem homogenizowanym w kostce (mocno zhomogenizowany) o smaku truskawkowym - polecam,4 to piwo które wczoraj kupiłam- znośne,5 i 6 to rzeczy w Polsce znane w Litewskim wydaniu :)