
Kiedy nikt nie ma czasu, czy chęci wybrać się z tobą w podróż, nie poddawaj się, tylko rób to, na co masz ochotę. Ja się nie poddałam i bez większych oporów wyruszyłam do Tallinna sama. Przy okazji poznałam, jak miłe i ciepłe jest uczucie, kiedy w obcym miejscu ktoś czeka na ciebie z otwartymi ramionami na powitanie, jak dobrze jest być zaskakiwanym, jak świetnie jest poznawać nowe miejsca i nowych ludzi.
Do Tallinna wyruszyłam w ubiegły wtorek. Kompana do swojej podróży nie znalazłam. Cóż z tego, kiedy poznałam fantastycznych ludzi, od których niespodziewanie otrzymałam wiele ciepła. Przez cały czterodniowy pobyt mieszkałam, dzięki wielkiej życzliwości, w mieszkaniu trzech nieznanych mi wcześniej osób. Zapytacie, czy jestem szalona, nieodpowiedzialna i głupia? Może i jestem, ale Yavuz (z Turcjii), Orhan i Muhammet (obaj z Cypru) przed moim przyjazdem do Tallinna mimo, iż byli mi zupełnie obcy, od pierwszej chwili mojego przyjazdu byli gotowi oddać mi swoje serca. Już po pierwszym dniu, ich mieszkanie nie miało dla mnie sekretów i czułam się w nim najzwyczajniej swobodnie. Yavuz odebrał mnie ze stacji i pokazał Tallinn, Orhan dbał o mnie na imprezach, a Muhammet zabawiał tureckimi piosenkami oraz tradycyjnymi tureckimi tańcami ^^. Przez cztery kolejne dni, uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Impreza z Hiszpanami, Cypryjczykami i Turkiem?-czemu nie. Później estoński klub, a w nim Brazylijczyk o całkiem rosyjskim imieniu, Dimitri?- czemu nie. Estonka o całkiem latynoskim temperamencie i doskonale tańcząca taniec brzucha? - czemu nie? Litwinka, która świetnie mówi po polsku? - czemu nie. A wszystko to w styczniu, w zimowej Estonii, w zasypanym śniegiem Tallinnie, czarującym mieście, którego stare miasto sprawiło, iż poczułam się, jak gdybym cofnęła się w czasie, do pięknego, otulonego bielą, średniowiecznego miasta. Przewspaniałe chwile! Bez dwóch zdań!
Teşekkür ederim. Terviseks!
Do następnego
ach te Turki :) fajnie ze sie dobrze bawilas :)
OdpowiedzUsuń