








Poniedziałek. Ten za tydzień będzie lepiej przyswajalny, ja to wiem. Po strasznie dziwnym weekendzie- sobotą przepełnioną refleksją na temat wszystkiego i niczego ze względu na brak połączenia internetowego, a niedzielą przepełnioną ciągłym odkładaniem nauki na dzisiejsze, jutrzejsze, środowe i piątkowe kolokwia- czuję, że był on niepoprawny.
Ale mam brudną klawiaturę...A, i byłam na proszonej randce! Ku mojemu zdziwieniu gadało mi się z Jankiem całkiem dobrze, chociaż dzieci z tego nie będzie, moje marzenia zostało spełnione. Od kilku miesięcy marzyła mi się randka i ta nadaje się na stwierdzenie, iż chęć została zaspokojona.
Cóż za pech, że za godzinę mam zaliczenie, a tak bardzo chce mi się spać...
Do następnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz