



Ostatnio prześladuje mnie właśnie ta myśl. Ilu ludzi poznałam i przeżyłam z ich udziałem jedne z ważniejszych okresów w swoim życiu: przedszkole, podstawówka, gimnazjum? Przez wspólne lata spędzone w jednej klasie mogłam ich nazywać kolegami, lecz dziś są dla mnie tylko imiennymi wspomnieniami. Niczym więcej. Mijam ich na ulicy nieobojętnie, chociaż bez słowa, i czuć w naszych spojrzeniach delikatny smutek. Rozpoznajemy się, ale przecież nie znamy. Dokucza mi to ciutkę, ale wśród mi najbliższych są i tacy z którymi dzieliłam jedną ławkę w podstawówce, co bardzo mnie cieszy i pociesza :) Że czas do przyjaźni się nie wtrąca i niewiele znaczy.
Do następnego.