niedziela, 4 grudnia 2011

Byki i rogi












Niech tajemnicą nie będzie, że chwytam byka za rogi i staram się odnaleźć w kosmetyce, ponieważ wiedza zdobyta na studiach pozwala mi na swobodę w tej tematyce, a to, iż odwidziało mi się być kosmetologiem pozostaje całkiem inną kwestią....

W ramach owego chwytania, poszukiwania i odnajdywania się postanowiłam doszkolić się z zakresu wizażu. Wszystkie znaki na niebie wskazują na to, że swój brak talentu nadrabiam uporem. Jeżeli trzeba zmyć coś 5, żeby za 6  i ostatnim razem wyglądało w końcu dobrze, robię to.

Na jednych z ostatnich zajęć usłyszałam, że mam imadła w rękach. Wiem, bywam niedelikatna, jednak dziś przy wykonywaniu demakijażu usłyszałam, że moje gesty są subtelne. I gdzie te imadła?

Kończę, pora iść spać. W końcu jutro budzik zadzwoni o 6.00. Smuteczek.

Do następnego.

Ps.Ostatnia focia espeszjali dla tych co mnie dawno nie widzieli <3




1 komentarz: