wtorek, 25 stycznia 2011

'I can't get no satisfaction '














'Cause I try and I try and I try and I try' -nie ma satysfakcji, bo nie moge sie z tego wszystkiego wyplatac, wyswobodzic, wyslizgnac i uciec. To byloby zbyt proste i oczywiste. Nie jestem wyczerpana, tylko znudzona czekaniem, zdenerwowana sytuacja. Mamo! Chce do domu.
Do nastepnego

niedziela, 23 stycznia 2011

Misja: Tallinn, czyli wróćmy do średniowiecza, rosyjski Brazylijczyk i turecko-cypryjska gościnność.


Kiedy nikt nie ma czasu, czy chęci wybrać się z tobą w podróż, nie poddawaj się, tylko rób to, na co masz ochotę. Ja się nie poddałam i bez większych oporów wyruszyłam do Tallinna sama. Przy okazji poznałam, jak miłe i ciepłe jest uczucie, kiedy w obcym miejscu ktoś czeka na ciebie z otwartymi ramionami na powitanie, jak dobrze jest być zaskakiwanym, jak świetnie jest poznawać nowe miejsca i nowych ludzi.

Do Tallinna wyruszyłam w ubiegły wtorek. Kompana do swojej podróży nie znalazłam. Cóż z tego, kiedy poznałam fantastycznych ludzi, od których niespodziewanie otrzymałam wiele ciepła. Przez cały czterodniowy pobyt mieszkałam, dzięki wielkiej życzliwości, w mieszkaniu trzech nieznanych mi wcześniej osób. Zapytacie, czy jestem szalona, nieodpowiedzialna i głupia? Może i jestem, ale Yavuz (z Turcjii), Orhan i Muhammet (obaj z Cypru) przed moim przyjazdem do Tallinna mimo, iż byli mi zupełnie obcy, od pierwszej chwili mojego przyjazdu byli gotowi oddać mi swoje serca. Już po pierwszym dniu, ich mieszkanie nie miało dla mnie sekretów i czułam się w nim najzwyczajniej swobodnie. Yavuz odebrał mnie ze stacji i pokazał Tallinn, Orhan dbał o mnie na imprezach, a Muhammet zabawiał tureckimi piosenkami oraz tradycyjnymi tureckimi tańcami ^^. Przez cztery kolejne dni, uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Impreza z Hiszpanami, Cypryjczykami i Turkiem?-czemu nie. Później estoński klub, a w nim Brazylijczyk o całkiem rosyjskim imieniu, Dimitri?- czemu nie. Estonka o całkiem latynoskim temperamencie i doskonale tańcząca taniec brzucha? - czemu nie? Litwinka, która świetnie mówi po polsku? - czemu nie. A wszystko to w styczniu, w zimowej Estonii, w zasypanym śniegiem Tallinnie, czarującym mieście, którego stare miasto sprawiło, iż poczułam się, jak gdybym cofnęła się w czasie, do pięknego, otulonego bielą, średniowiecznego miasta. Przewspaniałe chwile! Bez dwóch zdań!

Teşekkür ederim. Terviseks!

Do następnego

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Nawroty slodko-gorzkiej choroby












Co robi człowiek, gdy za 2 godziny ma egzamin, na który kompletnie i zupełnie nic nie potrafi, gdyż jakiekolwiek notatki posiada w języku, w którym kupno bułek często sprawia mu zakłopotanie? Na pewno myśli sobie, co ma być, to będzie. Na pewno myśli sobie, o ku*wa, co robić?! Na pewno myśli sobie, mmm, wejdźmy na fejsa. Na pewno myśli sobie, poróbmy milion pierdół, w tym napiszmy nową notkę na bloga. A co!
Historia mody, która miała być rarytasem, cennymi i lubianymi przeze mnie lekcjami, okazała się nudna i śpiąca, mdła i zestresowana z racji problemów językowych. Właściwie żadne problemy językowe nie istnieją, gdyż moja znajomość tejże mowy jest znikoma, a na takim poziomie żadna :):):) Hee
W każdym razie, troszkę się cieszę, bo znów mam pomysł na ciuchy :> Nawrót słodko-gorzkiej choroby, zwanej manią na ubrania. Już nie mogę się doczekać realizacji moich zachcianek, powrotu do domu i kompletnego przeglądu szafy! Po kilku miesiącach nieobecności w moim pokoju, na nowo zacznę odkrywać swoje stare-nowe ubrania.
Do następnego.

wtorek, 11 stycznia 2011


















Ku*wa mac! Trzeba zaczac o siebie dbac!
Pozdro 600!