Pewien bezdomny, którego widuje często na osiedlu zwrócił szczególnie moją uwagę. Ma popielate, druciaste i suche włosy i śmieszną brodę. Jest bardzo skromny i zawsze sam. Nie widziałam aby kiedykolwiek stwarzał jakieś problemy, może właśnie dlatego ludzie nie przeganiają go z lokalnego mini centrum handlowego? W sobotni wieczór, kiedy czekałam przy akompaniamencie papierosa na zielone światło, aby dojść do przystanku, owy Pan podszedł do mnie. Złapał moją uwagę infantylną gadką, ale co najbardziej mi utkwiło w głowie, to zdanie 'Czy mogłaby pani mnie poczęstować jakimś 'męskim', bo chodzę jak piesek, a do sklepiku daleko'. To nieważne czy ten sklepik był daleko czy nie, ale uderzyło mnie to porównanie. On rzeczywiście chodzi jak piesek... Wiecie, taki bezdomny kundelek, którego często mijacie na osiedlu, tak często, aż w pewnym momencie staje się on częścią dzielnicy i wszyscy mieszkańcy wiedzą o jego istnieniu, a wraz z biegnącym czasem, zaczynają go rozpoznawać jako członka społeczności. Taki piesek co to często przemyka z podkulonym ogonkiem, ale kiedy biegnie w piękny, pogodny dzień,w słońcu z uniesioną głową i merdającym ogonem wte i wewte, robi wrażenie najszczęśliwszego psa na ziemi. Najgorsze jest to, że takie pieski znikają najpierw niepostrzeżenie, 'bez słowa', z krajobrazu osiedli, a w kilka chwil później z krajobrazu naszej pamięci.
poniedziałek, 27 lutego 2012
Chodź tu piesku!
Pewien bezdomny, którego widuje często na osiedlu zwrócił szczególnie moją uwagę. Ma popielate, druciaste i suche włosy i śmieszną brodę. Jest bardzo skromny i zawsze sam. Nie widziałam aby kiedykolwiek stwarzał jakieś problemy, może właśnie dlatego ludzie nie przeganiają go z lokalnego mini centrum handlowego? W sobotni wieczór, kiedy czekałam przy akompaniamencie papierosa na zielone światło, aby dojść do przystanku, owy Pan podszedł do mnie. Złapał moją uwagę infantylną gadką, ale co najbardziej mi utkwiło w głowie, to zdanie 'Czy mogłaby pani mnie poczęstować jakimś 'męskim', bo chodzę jak piesek, a do sklepiku daleko'. To nieważne czy ten sklepik był daleko czy nie, ale uderzyło mnie to porównanie. On rzeczywiście chodzi jak piesek... Wiecie, taki bezdomny kundelek, którego często mijacie na osiedlu, tak często, aż w pewnym momencie staje się on częścią dzielnicy i wszyscy mieszkańcy wiedzą o jego istnieniu, a wraz z biegnącym czasem, zaczynają go rozpoznawać jako członka społeczności. Taki piesek co to często przemyka z podkulonym ogonkiem, ale kiedy biegnie w piękny, pogodny dzień,w słońcu z uniesioną głową i merdającym ogonem wte i wewte, robi wrażenie najszczęśliwszego psa na ziemi. Najgorsze jest to, że takie pieski znikają najpierw niepostrzeżenie, 'bez słowa', z krajobrazu osiedli, a w kilka chwil później z krajobrazu naszej pamięci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








łaaaał jakie długie włosyyyyy tam ma dziewczyna masakraaaa :DD
OdpowiedzUsuńobserwuję i zapraszam do mnie na rozdanie! :)