Łeb mi pęka. Testy na prawo jazdy nie idą, a mimo to mój wspaniałomyślny instruktor postanowił mnie wysłać do WORD na oficjalne starcie z tymi cholernymi pytaniami. Te wszystkie prędkości z przyczepą czy bez, za znakiem, na jezdni, na chodniku, prostopadle czy równolegle, wszystko to i o wiele więcej miesza się w mojej łepetynie, tak jak teraz mieszam łyżeczką moją drugą kawę. Przecież ja całe życie nie wiem kiedy jest równolegle a kiedy prostopadle! Jak ja to zdam...nie wiem. Instruktor podsumował całe to dzisiejsze rozwiązywanie testów i moją minę na koniec, kiedy usłyszałam 'idziemy na egzamin', krótko i na temat -swoją drogą bardzo pociesznie, podniósł mnie na duchu- że najwyżej polegnę. Ma Pan rację, ma Pan rację...
Z tej rozpaczy, że nic mi nie idzie i jestem okropnie rozpieprzona, sprawdziłam swój horoskop. Szczerze, liczyłam na to, iż wodnik w tym tygodniu przepełniony będzie marazmem, rozpaczą i zaleceniem, by pozostać przez najbliższy tydzień w łóżku, z laptopem i azjatyckimi serialami... Niestety, aby przepełnić czarę mojej prywatnej goryczy i po raz kolejny dziś zawieść się na moim szczęściu, horoskop pełen jest dobrego słowa, szansą na flirty, awanse i pozytywną energią od samiutkiego początku tygodnia po jego fantastyczny finisz z fajerwerkami. Co za pech.
No nic, pora zrobić coś co wychodzi mi dobrze. Może na początek mała drzemka??
Do następnego