Przecież wszystko jest ok. Przecież wszystko jest w porządku i huczy, i gra. Jednak mimo wszystko coś ciągnie w mnie tam, w dół. Nie mogę wygrać ze swoją własną głową. Kiedy zostawiam siebie na parę sekund sam na sam ze swoimi myślami, to czuję jak spadam. Obijam się. Bezsilne ciało trzaska o posadzkę. A potem odpalam kolejnego papierosa - staram się zagasić żale. I żadna myśl nie umie przebić się przez te iluzje, okrutne fantasmagorie. Bezduszne zwidy, przeczucia, dreszcze.
Bardzo bym chciała oswobodzić się od własnej głowy. Weźcie ją ode mnie, zakopcie, spalcie, niech mnie nie dręczy więcej. Niech nie dotyczy mnie samej!
Wielkie rzeczy, przecież przejdzie...
Do następnego, oby mniej dramatycznego c:
B.
niedziela, 6 maja 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz