Powracam po jakże długiej! przerwie. Sama nie wiem po co i na jak długo, ale powolutku kiełkuje we mnie chęć dzielenia się tym, co siedzi mi w głowie, co porusza moje szare komórki. Stymuluje je do uśmiechu, zachwytu, zdziwienia, gniewu, czy zasmucenia.
Ostatnio to mężczyźni poruszają moje szare komórki, o dziwo. Przecież nie byłam nigdy ich fanką. Z resztą, facet też człowiek, taki jak baba, tylko trochę inny, dalszy mojej wizji rzeczywistości, może dlatego taki interesujący? W każdym razie, poza jednym osobnikiem, który doszczętnie zepsuł moje dobre zdanie o mężczyznach (raczej chłopcach), a który był zaczątkiem, zapalnikiem, mojego poruszenia, jeden poruszył mnie całą, reszta mnie zaskoczyła.
Po raz pierwszy jestem tak bardzo wdzięczna za pojawienie się osobnika płci męskiej w moim życiu. W chwili mojego zawieszenia i zastoju, lekkiej życiowej nudy, pojawił się znowu, po 3 latach. Dziwna ta nasza relacja. Nie skupiajmy się na naszej historii, raczej na jego osobie. Człowiek dla mnie niesamowity, pełen pasji i energii, motywacji do działania. To co postanowi, realizuje. Budzi we mnie szacunek. Pociąga mnie swoją mądrością. Czasami zastanawiam się czy on bywa smutny, albo zły...Odpowiadam sobie sama, że pewnie tak - w końcu też jest człowiekiem. Pojawił się niespodziewanie, właściwie z zaskoczenia. Oczyścił oczy z mgły i nadał ponowny sens moim uśmiechom. Przypomniał, że życie nie jest po to, aby je przespać. Wydaje mi się, że pojawił się ponownie w tym, a nie innym momencie mojego życia, by przypomnieć, że radość można czerpać ze zwyczajnego spaceru, słuchania muzyki, wyjścia na zakupy. Był moim pytaniem: kiedy ostatnio doświadczyłaś czegoś po raz pierwszy w życiu?
Wczoraj i dziś zostałam zaskoczona przez mężów klientek salonu w którym pracuję. Pierwsza klientka, zamożna kobieta, wymagająca, uprzejma, ale nie przyjacielska. Znam ją od ponad roku, ale jej męża widziałam wczoraj po raz pierwszy. Wysoki mężczyzna, włosy siwe i schludnie przycięte, ale jaki styl! Już dawno nie widziałam tak dobrze ubranego mężczyzny i to nie w garniturze. Jestem pełna podziwu. Nawiasem mówiąc pan nadrabiał przyjacielskość i pozytywne nastawienie do świata i ludzi za swoją żonę.
Dziś małżonek drugiej klientki, którą znam tyle samo, okazał się zaskakująco przystojny. Kiedy spojrzałam na jego twarz pytając czy podać coś do picia, aż opuściłam zawstydzona wzrok ! Nie mam pojęcia skąd moje zaskoczenie, to tak jakbym oczekiwała kogoś przeciętnego i nieprzystojnego. Nie oczekiwałam czegokolwiek, tylko męża tej pani, kolejnego człowieka w naszym salonie, którego twarzy i tak nie zapamiętam. Tak, panowie zaskoczyli mnie niesłychanie i to na plus.
Nie, nie stanę się od dziś miłośniczką mężczyzn (he he), ale dziękuję, że są. Zaskakują. Potrafią robić to nawet pozytywnie.
Do następnego.
piątek, 8 listopada 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)